środa, 30 sierpnia 2017

Poświęcenie siedemnaste


Śnieg prószył za oknem, w kominku ogień bawił się swoimi płomykami, a ty siedziałaś w grubym swetrze na kanapie w rodzinnym Andrychowie. Zatopiłaś swój wzrok w choince i rozmyślałaś o tym, co dzieje się w twoim życiu. Starałaś się być najlepszą żoną, robiłaś swojemu mężowi śniadanie do pracy, gotowałaś pyszne obiady. Chodziliście na romantyczne kolacje, jednak za nic w świecie nie mogłaś mu okazywać tyle uczuć, co on tobie. Nie potrafiłaś, miałaś poczucie, że wszystko jest przesycone sztucznością.  A przecież zawsze chciałaś tego unikać... Ludwik był kimś ważnym, jednak nie najważniejszym i miałaś wrażenie, że te twoje starania idą na marne, bo ty i tak nie potrafisz żyć z nim jak dawniej. Czułaś się okropnie, dusiłaś się we własnym życiu, tak jakby ktoś odciął ci zapas tlenu. Mimo początkowych starań, łapałaś się coraz częściej na tym, że celowo się od Ludwika odsuwasz....Wiedziałaś już, że musisz niedługo podjąć jakąś decyzję. Widząc przez okno światła samochodu na sąsiednim podjeździe, doskonale wiedziałaś, kto w drugi dzień świąt odwiedził Włodarczyków. Zawsze o tej porze przyjeżdżał, a ty zawsze czekałaś na niego w pokoju Wojciecha z jakimś małym prezentem w ręku. Teraz nawet nie wolno ci spojrzeć w jego stronę. Pamiętasz jak dwa tygodnie temu Bielsko grało w Warszawie. Długo się zastanawiałaś czy powinnaś iść. Bilet miałaś kupiony już ponad miesiąc przed meczem i leżał on w górnej szufladzie twojej komody. Nie wiedziałaś czy dobrze robisz, cieszyłaś się jedynie z tego, że nie wykupiłaś miejsca przy samym boisku, wręcz przeciwnie. Pamiętasz jak siedziałaś na filetowym krzesełku  w hali Torwar i zamiast na boisko patrzyłaś na kwadrat dla rezerwowych, na to jak bardzo był smutny, jak chodził ze spuszczoną głową. Nie wiesz czy cię widział, ale po wygranym meczu, zamiast cieszyć się z kolegami, poszedł od razu do szatni. Ty też zaraz wyszłaś z hali. Miałaś się od niego odciąć, ale nie potrafiłaś. Nie potrafiłaś siedzieć w mieszkaniu, w momencie, gdy on będzie tak blisko. Chciałaś go zobaczyć, chociaż przez moment. Lilianno kogo ty chcesz oszukać? Przecież ty nie potrafisz  bez  Kwasowskiego normalnie funkcjonować! 
- Kochanie przyniosłem ci gorącą herbatę. - usłyszałaś ciepły głos obok siebie. Spojrzałaś na Ludwika, który stawiał na drewnianym stoliku dwa kubki. 
- Dziękuję. - wysiliłaś się na uśmiech - Słodziłeś?
- Tak, dwie łyżeczki, tak jak lubisz. - zmarszczyłaś brwi, przecież od zawsze piłaś herbatę z łyżeczką cukru,  może to i zwykły szczegół, ale Kamil zawsze o tym pamiętał. Westchnęłaś cicho i bez słowa upiłaś łyk herbaty. Twój mąż usiadł obok ciebie i objął cię ramieniem.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię mam. - powiedział odgarniając ci kosmyk włosów i pocałował w czoło. Czy on musi to robić? Uśmiechnęłaś się do niego, zastanawiając się co powiedzieć... Coraz bardziej takie  gesty zaczynały cię irytować. Przeszkadzało ci, że dotyka cię własny mąż.... Przecież to nie jest normalne.
- Jak wy pięknie razem wyglądacie. - zachwyciła się twoja mama, która akurat weszła do pomieszczenia. Dziękowałaś jej w duchu, bo trochę cię uratowała.
- Bo jesteśmy dla siebie stworzeni. - Ludwik jeszcze mocniej cię do siebie przygarnął. Odsunęłaś się od niego, pod pretekstem wypicia herbaty. Każdy jego taki gest sprawiał, że czułaś się źle. Miałaś wrażenie, że nie jest w porządku w stosunku to mężczyzny, który zapewne właśnie wita się z rodzicami Wojtka...
- Masz rację Ludwiczku. - miałaś ochotę wywrócić oczami. Twoja matka, aż nad wyraz go lubiła....- Myślę, że pora już na jakieś wnuki. Z chęcią bym się taki maluchem zajęła. - słysząc to zakrztusiłaś się pitą właśnie herbatą.
-  Zgadzam się z mamą. - odparł wesoło twój mąż - Też z chęcią zostałbym już ojcem. Niestety, nie tylko ode mnie to zależy.... - spojrzał znacząco na ciebie. Oni chyba wszyscy zwariowali!
- Lili, to najlepszy moment na... - zaczęła twoja mama, a ty miałaś już powoli tego dosyć! Dusiłaś się we własnym życiu i nie miałaś ochoty na to, by jeszcze decydowali za ciebie, kiedy masz urodzić dziecko.
- Nie. - powiedziałaś twardo - To jest sprawa między mną, a Ludwikiem. - spojrzałaś groźnie w stronę swojej rodzicielki.
- Ale kochanie, nie mamy się czego wstydzić przed twoją mamą, ona chce dobrze. - zaczął blondyn. Miałaś wrażenie, że się umówili na to by dręczyć cię tematem dziecka. Tylko jak on sobie to wyobrażał? Miałaś mieć dziecko z człowiekiem, którego nie kochasz i coraz częściej myślisz o rozstaniu z nim?
- Uważam, że to by była bardzo zła decyzja. Uwielbiam moją pracę i nie chce z niej rezygnować, a ty też nie zrezygnujesz ze swojej. Nie mamy czasu dla siebie, a co mówić dla dziecka. - odpowiedziałaś. Właściwie, ostatnio celowo brałaś na siebie tyle pracy, chciałaś spędzać jak najwięcej czasu z dala od niego... Udawanie idealnej żony coraz bardziej cię męczyło, a praca była dobrą wymówką.  Pisząc artykuły nie musiałaś myśleć o tym, jak bardzo jest teraz puste twoje życie. Jak bardzo musisz udawać i jak bardzo brakuje ci Kamila.... W salonie zapadła cisza, którą przerwał twój ojciec.
- Kochanie telefon do ciebie. - spojrzał na ciebie z uśmiechem i podał telefon twojej matce. Odetchnęłaś z ulgą. Twoja mama wyszła szybko z salonu i udała się do kuchni. Nie wiesz o co chodzi, słyszałaś jedynie jak trzaskała szafkami szukając czegoś.
- Nie powinnaś się tak zachowywać. - spojrzałaś zaskoczona na Ludwika.
- Tak czyli jak? To są nasze prywatne sprawy i nie ma sensu ich roztrząsać przy rodzicach.- mruknęłaś i oparłaś się zdenerwowana o kanapę. Miałaś wrażenie, że naprawdę chciał wykorzystać mamę do tego, by cię namówić na dziecko...
- Lili, mam do ciebie prośbę.- usłyszałaś głos swojej mamy. Ona podała ci kartkę papieru. - To przepis na ciasto, mama Wojtka prosiła o niego. Jakbyś mogła teraz jej zanieść, jutro wieczorem przyjeżdżają jej rodzice i chciałaby je upiec. - popatrzyłaś na przepis, a potem na nią. I dopiero po chwili dotarło do ciebie, gdzie masz pójść.
- Muszę? - spytałaś z nadzieją, jednak ona tylko pokiwała głową.
- Tak, przy okazji spotkasz się z Wojtkiem. - uśmiechnęła się. No i nie tylko z Wojtkiem... W twojej głowie krążyła tylko jedna myśl... Kamil... On tam będzie. Bałaś się tej wizyty, bałaś się tego, że jak go zobaczysz wszystko wróci, że znowu będziesz miała ochotę wtulić się w jego ramiona,  że nie będziesz chciała się od niego oderwać... Bałaś się, że znowu wszystko przestanie istnieć i będzie tylko on i jego ciepłe czekoladowe oczy wpatrzone w ciebie, a może raczej smutne?  Westchnęłaś cicho i wstałaś z miejsc ubierając się do wyjścia. A może to tylko ułatwi ci podjęcie decyzji?


***
Można odejść od swoich miłości, lecz nie podobna zapomnieć, że się kochało.
***


Siedziałeś na fotelu i patrzyłeś w sufit Włodrczykowego pokoju, byle tylko nie patrzeć za okno, które wychodziło na sąsiedni dom. Nie mogłeś się pozbyć  z głowy widoku z przed kilku chwil. Wysiadłeś ze swojego samochodu odruchowo zerknąłeś w stronę rodzinnego domu Lilki. Przez szklane drzwi wychodzące na taras widziałeś doskonale, to co działo się w środku. Widziałeś jak siedziała w objęciach swojego męża, który całował ją w głowę, widziałeś jak się uśmiechała patrząc na choinkowe lampki, jak by była przy nim bardzo szczęśliwa. A ty stałeś tam nieruchomo wpatrując się w ten obrazek i byłeś zupełnie obcym człowiekiem. Czułeś się jak ktoś niepotrzebny, ktoś kogo można tak po prostu wyrzucić ze swojego życia. Wiedziałeś  teraz, że postąpiłeś dobrze. Lilianna bardzo szybko o tobie zapomniała w ramionach męża. A ty? Kim ty właściwie dla niej byłeś? Nikim ważnym. Dawnym przyjacielem, który pokochał ją do szaleństwa i stał jak totalny kretyn na dworze, moknąc przy tym przez padający śnieg.
- Dlaczego ty tak po prostu nie możesz zniknąć. - wzdychasz ciężko, czym przykuwasz uwagę Wojciecha, wchodzącego właśnie do swojego pokoju.
- Bo to mój dom?- pyta za śmiechem. Patrzysz na niego smutno. Naprawdę mu zazdrościsz. Może i Werka jeszcze się w nim nie zakochała, ale przynajmniej ma o co walczyć.
- Nie ważne. Może mi w końcu opowiesz, kiedy poznam miłość twojego życia? - spytałeś mierząc go wzrokiem. On spuścił wzrok  i zaczął się nad czymś zastanawiać. Miałeś dość już tego, że ani on, ani Weronika nic ci nie mówili na temat tych wszystkich ich spotkań, które odbywały się coraz częściej.
- Porozmawiajmy może o twojej miłości. - stwierdził wesoło i rzucił się na swoje łóżko.
- Nie ma o czym, bo nie ma miłości. - mruknąłeś, naprawdę nie chciałeś już po raz setny wałkować tematu Lilianny. Włodarczyk spojrzał na ciebie jak na kretyna i podparł się na łokciu.
- Ciekawe kto ci w to uwierzy? - spytał uważnie na ciebie patrząc - Kamil czy ty nie możesz o nią zawalczyć?
- Jak mam to zrobić? - spytałeś poirytowany. Miałeś już tego wszystkiego dość. Czemu każde twoje spotkanie z przyjacielem musiało się sprowadzać do jednego tematu?
- Stanąć przed nią i powiedzieć w prost, żeby zostawiła go w cholerę, bo ty jesteś tym właściwym facetem?  - miałeś wrażenie, że ta cała miłość całkowicie odebrała mu rozum.
- Nie Wojtek, nigdy jej tego nie powiem. To musi być jej świadoma decyzja, bez jakiejkolwiek mojej ingerencji. Ona musi tego chcieć. Ja już zrobiłem co mogłem. Powiedziałem jej, że ją kocham. Czy to nie wystarczy? - westchnąłeś i spojrzałeś w stronę okna.
- Nie. - skierowałeś zaskoczony wzrok na swojego przyjaciela - Powiedziałeś jej to, ale zaraz potem kazałeś zniknąć ze swojego życia. I przez to oboje się tylko męczycie.
- No nie powiedziałbym.... Widziałeś ich dzisiaj... - przymknąłeś na chwile powieki, tak bardzo nie chciałeś by ten obraz powracał, tak bardzo cię to bolało - Ona jest z nim szczęśliwa, to tylko pokazuje, że dobrze zrobiłem.
- Czasami nie mam do ciebie siły Kwasu. Rób jak uważasz, ale chyba zapomniałeś o jednej istotnej rzeczy. - spojrzałeś na niego pytająco, nie mając pojęcia o co mu chodzi - Kto zawsze dostawał główną rolę w szkolnych przedstawieniach.
- Lilka. - wzruszyłeś ramionami, a Wojtek tylko z uśmiechem pokiwał głową - Sugerujesz, że udaje?
- Jestem tego pewny! A powiedz mi, co się stanie jeśli ona się  jednak rozwiedzie? - te pytania Włodarczyka naprawdę zaczynały ci już działać na nerwy... Po co tu gdybać?
- Byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i już nigdy nie pozwoliłbym jej odejść. - mruknąłeś - A teraz pozwól, że ... - nagle drzwi się otworzyły, a ty zamarłeś. Wszystko w okół zniknęło, była tylko ona,  i to w tym swoim ulubionym swetrze. W swetrze, który  był prezentem od ciebie , gdy  pewnego listopadowego dnia zastukała przemoknięta do twoich drzwi. Wtedy jak zwykle zapomniała parasola..... Wtedy, byliście jeszcze zwykłymi przyjaciółmi....
- Cześć Wojciechu! Twoja mama mnie zmusiła bym...- ucichła nagle na twój widok - Bym do ciebie zajrzała. Witaj Kamil.
-  Miło cię widzieć moja droga przyjaciółko. W takim układzie pójdę na dół, przyniosę coś do picia. A wy sobie pogadajcie. - uśmiechnął się cwaniacko i zniknął gdzieś w korytarzu. Jesteś niemal pewny, ze to on tutaj ściągnął Liliannę.... Przysięgasz, że kiedyś go zamordujesz za te spiski.
- Dawno się nie widzieliśmy. - dodała cicho i spuściła wzrok na kolorowy dywan - Lepiej już pójdę. - powiedziała i ruszyła w stronę wyjścia. Poderwałeś się szybko z miejsca i złapałeś ją za nadgarstek przyciągając bliżej siebie.
- Mylisz się. Widzieliśmy się niewiele ponad tydzień temu. - uśmiechnąłeś się do niej - Mimo, że ze sobą nie rozmawialiśmy, to się widzieliśmy. Wiem, że byłaś na Torwarze. Naprawdę sądziłaś, że cię nie zauważę?
- Miałam taką na dzieję, bo nie zrobiłam tego o co mnie prosiłeś. Ale nie mogłam siedzieć spokojnie w domu, wiedząc, że jesteś tak blisko. - patrzyłeś w jej piękne oczy. Widziałeś w nich tyle uczuć. Jak mogłeś w ogóle pomyśleć, że jej zależy na Ludwiku.... Dotknęła twojego policzka i popatrzyła na ciebie z czułością.
- Czy nie uważasz, że im dalej od siebie jesteśmy, tym bardziej chcemy być przy sobie? - spytałeś . Ona milczała przez dłuższą chwilę.  Przyglądałeś się jej, a twój rozum już wariował. Myśli w głowie ci się plątały, próbując się ułożyć w całość, nie potrafiłeś ich kontrolować. Wiedziałeś tylko, że ona jest zdecydowanie za blisko....
- Chcesz powiedzieć, że to co wtedy powiedziałeś to błąd? Kamil ja widzę.... Ty nie jesteś szczęśliwy. - powiedziała przyglądając ci się uważnie. Słysząc te słowa, wypuściłeś z siebie  powietrze.
- Jak mam być? To ty jesteś moim szczęściem.  Jeśli ty się śmiejesz, ja też się śmieję. Wszystko co sprawia mi radość wiąże się z tobą. Tylko ty nadajesz wszystkiemu sens... Tak na prawdę ja bez ciebie nie istnieje Lili.... - nie masz pojęcia po co jej to mówiłeś. Mieliście już ze sobą nie rozmawiać, mieliście zapomnieć.... A teraz stoicie w małym pokoju Wojciecha, patrzycie sobie głęboko w oczy, jakby nic więcej po za wami nie istniało. Możecie się delektować swoją bliskością. Jednocześnie odnosisz wrażenie, że ta bliskość was zabija. Doprowadza was oboje do jakiejś ruiny.  Niszczy wszystkie wasze założenia i przy okazji was samych...
- Ostatnie miesiące bez ciebie były czymś strasznym. Nie było cię, nie mogłam nawet zadzwonić, wiedząc, że tego nie chcesz. Myślałam, że zwariuje. - westchnęła przeczesując dłonią włosy. Nie wiele myśląc wziąłeś jej twarz w dłonie i patrzyłeś  w jej cudowne oczy.
- Lili, ja mogę na ciebie czekać ile zechcesz. Mogę dla ciebie naprawdę wiele poświęcić, ale chce tylko byś była naprawdę moja. Tylko moja. Bym to ja mógł cię zawsze przytulać, gdy ci źle. Bym to ja zawsze rano mówił ci dzień dobry, patrząc na twoje zaspane oczy.  Byś to ze mną się dzieliła swoimi sukcesami i porażkami. Chciałbym byś nie bała się, że będąc przy mnie robisz coś strasznego, że to wszystko co jest między nami, to jakieś przestępstwo.... Chciałbym po prostu być z tobą. -  patrzyła na ciebie nie mogąc wypowiedzieć choćby słowa. Poczułeś jak dotyka twoich dłoni i zabiera je ze swojej twarzy, po czym mocno je ściska.
- Chcę byś wiedział, że jesteś najważniejszym facetem w moim życiu. I tego nic nie jest w stanie zmienić. Jednak uważam, że powinno na razie zostać tak jest. - nie bardzo rozumiałeś. Wyrwałeś jej swoje dłonie i spojrzałeś na nią zaskoczony. Przecież przed chwilą otworzyłeś przed nią całego siebie, a ona teraz ci mówi, że tego nie chce? Mówi, że woli by zostało tak jak jest?
- Tak jak jest? Czyli? Mamy oboje się dręczyć własnym życiem. Mamy żyć jak bez powietrza, bo tym powietrzem jest dla każdego z nas to drugie? - Lilianna spuściła głowę    - Skoro tego chcesz.. Tylko pamiętaj, że to nie zmieni naszych uczuć.
- Chciałeś bym była szczęśliwa. Podjąłeś taką decyzję, bym ułożyła własne życie i uratowała swoje małżeństwo. Wierzyłeś w to chyba bardziej ode mnie... Teraz ja muszę coś zrobić. Ja też chce byś był szczęśliwy. - powiedziała  i mocno się w ciebie wtuliła, wywołując przy tym dreszcze na całym twoim ciele.Spojrzałeś na jej postać wtuloną w ciebie i nie miałeś siły dłużej się jej opierać. Całą złość na nią w tej jednej chwili się ulotniła.  Objąłeś ją mocno ramionami, chowając swoją twarz w jej włosach.  - I obiecuje, że będziesz.
- Co chcesz przez to powiedzieć? - odsunąłeś ją od siebie uważnie  jej się przyglądając.
- Muszę już iść. Do zobaczenia. - cmoknęła cię w policzek i tak po prostu sobie poszła zostawiając cię z natłokiem myśli.  Byłeś już strasznie zmęczony własnym życiem i tą sytuacją. Twoja miłość cię niszczyła i odbierała wszelkie chęci do życia. A to spotkanie znowu wszystko wywróciło do góry nogami. Jej obecność znowu przywołała wspomnienia i rozbiła świat, który próbowałeś poskładać. Jednak czy ty kiedykolwiek naprawdę o tym wszystkim zapomniałeś? Czy twój  świat można poskładać bez Lilianny? Przecież to ona jest całym twoim światem.... Jest i zawsze będzie. niestety nic z tym nie możesz zrobić.... Bo kochasz całym sobą.

***
Nie wypuszczaj mnie z rąk
Bo rozbije się w pył
Jestem jak puste szkło
Pod światło nie patrz na mnie dziś
Nie wyganiaj ze snów
Na ten bez ciebie świat
Miłość to kruchy lód
Wie dobrze ten co spadł

***

Stałeś właśnie przy ogromnej choince znajdującej się przy bielskim rynku i pocierałeś nerwowo zmarznięte dłonie  czekając na pewną blondynkę. Nie mogłeś się już doczekać, aż znowu ujrzysz jej roześmianą twarz. Czekanie na nią strasznie ci się dłużyło, pomimo że jesteś tu dopiero kilka minut. Poczułeś nagle zimne dłonie na swojej twarzy.
- Zgadnij kto to! - usłyszałeś jej śmiech ih natychmiast ściągnąłeś jej dłonie ze swoich oczu.
- Werka... Ciebie wszędzie poznam. - stwierdziłeś i odwróciłeś się w jej strone, po czym mocno przytuliłeś do siebie  - Tak dawno cię nie widziałem
- Udusisz mnie Włodek. - mruknęła próbując się od ciebie oderwać
- Już nie udawaj i tak wiem, że lubisz gdy cię przytulam. - uśmiechnąłeś się cwaniacko na co blondynka wywróciła oczami. - Czemu musimy się spotykać akurat tutaj? Nie możemy pójść do jakiejś kawiarni. - odkąd pamiętasz zawsze nienawidziłeś zimy. Uwielbiałeś lato i cieple słonce, które zawsze ogrzewało przyjemnie twoje ciało, w przeciwieństwie do tego okropnego mrozu.
- Ponieważ prezenty daje się pod choinka. Wszystkiego najlepszego Włodarczyk. - uśmiechnęła się uroczo i wyciągnęła zza pleców małe granatowe pudełeczko ze złota  kokardka. Wziąłeś je od niej i otworzyłeś, a twoim oczom ukazał się srebrny zegarek, dokładnie taki, jaki zamierzałeś sobie kupić w najbliższym czasie. Spojrzałeś na nią zdumiony.
- Ale skąd.... - patrzyłeś na mieniący się od światełek choinkowych zegarek - Ja miałem go kupić jak wrócę do Olsztyna.
- Powiem krotko, zakupy świąteczne z Kamilem, to czysta przyjemność. - zaprezentowała ci rząd białych zębów. - Ciszę się, że ci się podoba.
- Mogłem się domyślić! Dziękuję. - cmoknąłeś ja w policzek, zaciągając się przy tym jej cudownym zapachem.
- Było warto, patrząc jak jak ci się świecą oczy na jego widok. - stwierdziła. naprawdę cię tym zaskoczyło, nie spodziewałeś się od niej żadnego prezentu, a tym bardziej takiego, na który wydała, połowę swojej pensji. Może to oznacza, że jesteś dla niej ważny?
- Też mam coś dla ciebie. - wyciągnąłeś ze swojej beżowej kurtki mała torebeczkę i podałeś ją blondynce. Patrzyłeś wyczekująco, aż otworzy swój  prezent.
- W jak Wojtek? - spytała wyciągając z pudełeczka złoty łańcuszek z literką "W" i zerknęła na ciebie. Uśmiechnąłeś się do siebie na to jej skojarzenie.
- Miało być W jak Weronika. Ale jeśli chcesz tak to interpretować, nie mam nic przeciwko. - mówiłeś z cwaniackim uśmiechem. Werka w odpowiedzi cmoknęła cię w policzek.
- Dziękuję Wojtek. - powiedziała patrząc na łańcuszek - Jednak mam wrażenie, że nie tylko z powodu prezentów masz tak dobry humor. Spojrzała na ciebie podejrzliwie.
- Może ciesze się, że cię widzę? - spytałeś, jednak ani trochę jej tym nie przekonałeś. - Dobra... Doprowadziłem dziś do spotkania Lilki i Kamila, moja mama  jest świetna. - stwierdziłeś dumny z siebie.
- Już nawet mamę w to zaangażowałeś. Ciebie trzeba się bać Wojciechu.  - stwierdziła kręcąc ze śmiechem głową.
- Jeśli wierze, że coś ma sens, to nigdy nie rezygnuje i wykorzystuje wszelkie możliwe sposoby. - puściłeś jej oczko. Taka była prawda, nigdy się nie poddawałeś i obiecałeś sobie, że tak będzie też z Weroniką. Wierzyłeś w to, że możesz z nią być i zrobisz wszystko, by zasłużyć na jej miłość, byś to ty zajął ważne miejsce w jej sercu, takie jak ona zajmuje w twoim. Pierwszy raz czułeś, że ktoś jest dla ciebie tak ważny, choć nie miałeś zielonego pojęcia jak to się stało. Znacie się już kilka lat, a dopiero teraz stała się każdą  twoją myślą. - Po za tym ty wcale nie jesteś lepsza. Lilka mi opowiedziała o waszej rozmowie i o tym jak bardzo jej pomogłaś. Cieszę się, że mimo wszystko tak im pomagasz.
- Ja nie zrobiłam tego tylko  dla Kamila i Lilki.... - spuściła wzrok na ośnieżony chodnik.
- A dla kogo jeszcze? - spytałeś zdezorientowany.
- Dla ciebie. - słysząc to byłeś zaskoczony. Szukałeś odpowiedzi w jej oczach, jednak ona starała się unikać twojego wzroku jak tylko mogła. - Wojtek.... Ja widziałam, jak ty się  o wszystko obwiniasz. Jak bardzo chcesz ich pogodzić i ci nie wychodzi,  i jak się tym zadręczasz.... Uważasz się za winnego, choć wcale nie powinieneś.  Chciałam ci jakoś pomóc. - słysząc jej słowa zrobiłeś kilka kroków w jej stronę. Podniosłeś jej głowę i zmusiłeś do spojrzenia ci w oczy.
- Martwiłaś się o mnie? - spytałeś z cichą nadzieją. Tak bardzo byś chciał by na to przytaknęła.
- Tak. - słysząc to,  zupełnie straciłeś nad sobą kontrole i nie panowałeś już nad własnym uczuciami, które narastały coraz bardziej z każdym kolejnym dniem bez niej. Przywarłeś do jej ust, wkładając w swój pocałunek wszystkie swoja uczucia, całą tęsknotę za nią. Chciałeś pokazać, że jest dla ciebie bardzo ważna. Miałeś dość już tego waszego trzymania się na dystans. Chciałeś zrobić krok w przód, nie myślałeś nawet o tym, że jednak  możesz przez to się tylko cofnąć, zamiast iść do przodu.
- Włodarczyk co ty wprawiasz?! - spytała odsuwając się szybko od ciebie.
- To co chciałem zrobić już dawno temu. Werka, ja dla ciebie całkowicie straciłem głowę. - powiedziałeś szerze. Ona patrzyła na ciebie przerażona.
- Wojtek, przepraszam cię.... To... My.... To jest bez sensu.... - powiedziała spuszczając wzrok - Lepiej już pójdę. - nie mogłeś pozwolić jej tak po prostu odejść, przecież wierzyłeś w was, wierzyłeś, że uda wam się stworzyć coś wspaniałego. Nie możesz tak tego zostawić.
- Zaczekaj. - powiedziałeś łapiąc ją za rękę - Rozumiem, że Kamil dla ciebie wiele znaczy. Ale obiecuje ci, że zrobię wszystko byś o  nim zapomniała. Jesteś dla mnie naprawdę ważna, nie wiem jak to się stało i kiedy, ale jedyne o czym myślę to o kolejnym spotkaniu z tobą. Chce być dla ciebie kimś, kto sprawi, że będziesz szczęśliwa, kimś kto będzie twoim powodem do uśmiechu, bo ty tak cudownie się śmiejesz.  Werka ja się w tobie tak po prostu zakochałem. Proszę cię daj nam szansę. - patrzyłeś na nią wzrokiem pełnym nadziei. Widziałeś jak w jej pięknych oczach gromadzą się łzy. To chyba nie wróżyło nic dobrego...
- Nie mogę Wojtek, to nie ma przyszłości. Naprawdę mi przykro. Nie chciałam cię zranić.... Jesteś   fajnym facetem.... Świetnym przyjacielem.... Ale... - mówiła nawet na ciebie nie patrząc.
- Ale nigdy nie będę nim. - mruknąłeś bardziej do siebie.
- Przepraszam. - powiedziała cicho i odeszła. Tak po prostu cię zostawiła przy tej cholernej choince, która wesoło do wszystkich mrugała, w momencie gdy twoje życie się właśnie rozpadało. Nie rozumiałeś, dlaczego zawsze Kamil musi być tym idealnym facetem. Z Lilką było tak samo. Dobrze może jej tak na prawdę nie kochałeś, a przynajmniej nie w taki sposób jak Kamil,  ale chciałbyś wiedzieć co jest nie tak. Co ma Kwasu, że wszystkie wartościowe  kobiety do niego lgną, a ty zawsze jesteś tym drugim? Do tej pory ci to nie przeszkadzało, ale teraz.... Pierwszy raz kogoś pokochałeś, pierwszy raz ktoś był dla ciebie niczym tlen, pierwszy raz chciałeś tak po prostu z kimś być. Chciałeś komuś dawać całego siebie, oddałeś swoje serce, a ono zostało teraz rozbite na małe kawałeczki. Usiadłeś na skutej lodem drewnianej ławce i spojrzałeś na zegarek, który od niej dostałeś.
- Dlaczego mi go dałaś? - powiedziałeś do siebie i zamknąłeś pudełeczko. Teraz rozumiałeś Kamila, rozumiałeś jak to jest tracić swój największy skarb, mimo że jest on obok. Jak to jest, gdy nawet oddychanie zaczyna cię boleć. Chyba jeszcze nigdy nie czułeś się tak strasznie, po raz pierwszy twoje oczy są mokre od łez i to przez kobietę. Teraz poznałeś jak smakuje ta cudowna miłość, poznałeś jej gorzki smak i nie masz pojęcia jak się po tym pozbierasz. Przecież ostatnio, żyłeś tylko dla niej. W głowie sobie w kółko układałeś rozmowę, w której powiesz jej, jak ważna dla ciebie się stała. A teraz... Po raz pierwszy Wojciechu tak bardzo cierpiałeś. Cierpiałeś, bo panna Weronika złamała twoje serce.

________


Hej! Przepraszam za taką długą przerwę między rozdziałami. Problemem jest to, że jestem w rozjazdach, a nie mam ze sobą laptopa.i wychodzi jak wychodzi. :( 
Do Was też  niedługo zajrzę :) Obiecuje! 
Co sądzicie o tym wyżej? Do końca już coraz bliżej. Zostało 3  rozdziały. ;) 

Rozdział z dedykacją dla Win, by nie była już zła. :) (może szybciej do nas wróci)

Tymczasem  trzymamy kciuki za naszych!  #teamPoland

POZDRAWIAM !!!
Paulka

25 komentarzy:

  1. Myślę sobie, a zobaczę czy coś jest. Ale byłam tu wczoraj no i nie było. I jebud. To wszystko. Czy Lilla się rozwiedzie? Chociaż bardziej jestem ciekawa trzech kwestii!
    1. Kiedy nowy rozdział?
    2. Co z W i W ?
    3. Kiedy nowy blog o kasie który jest w przyszłych?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać lubię zaskakiwać ludzi xd. Spieszę z odpowiedziami na numerki.
      1. Nowość w przyszłym tygodniu. :)
      2. To się przekonasz już niedługo ;)
      3. Prolog na tego bloga jest już napisany od ponad roku. Jednak na razie mam tylko prolog. Będzie jak coś więcej wpadnie mi do głowy ;)
      A co do rozwody Lilki, wszystko się okaże w przyszłym tygodniu.
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam! :*
      Ps. Jeśli tu wrócisz zajrzyj do notki pod tym rozdziałem ;)

      Usuń
    2. Jezu Paula ja Ciebie przepraszam! Ja Ci wczoraj nie podziekowalam za dedykację :=( dziękuję Ci bardzo, nigdy nie będę na Ciebie zła!!! Chyba że skończysz to opowiadanie nie po mojej myśli!!!
      Czekam na Lille, Michaline i Nowego kwasa

      Usuń
    3. Przecież nic się nie stało! Myślałam, że nie zauważyłaś. :D
      Nie po twojej myśli? Hmm ciekawe zatem jaka jest twoja myśl? Jeśli taka jak myślę, to po 19 rozdziale miło nie będzie. :D
      Co do Miśki. Rozdział w połowie napisany, dlatego może w końcu się przemogę by napisać ciąg dalszy. Nie jest źle. Aktualnie jestem w trakcie pisania 18 na tego Kwasa. A co do nowego niech wena przyjdzie. :D

      Usuń
    4. Chociaż, ja to mam pytanie kiedy ty do nas wrócisz z pisaniem? Albo raczej, czy istnieje taka szansa o! :D

      Usuń
    5. Szansa istnieje i wrócę, ale jeszcze jedną rzecz muszę zrobić. (;

      Usuń
    6. Ej, dodałabyś 18... byłoby mi lepiej ze stosem tego wszystkiego co muszę ogarnąć :<

      Usuń
    7. W takim razie trzymam kciuki wracaj do nas ! <3

      Usuń
    8. Hahah "dodałabyś"...To nie takie proste.... :D Ale zrobię co w mojej mocy! Na razie mam napisaną część Wojtka. Ale daje sobie czas do jutra? Pasuje? :D

      Usuń
    9. Pracuje nad tym! W zasadzie pracowałam do tej pory nad czymś innym. A nad czym, dowiesz się wraz z epilogiem na tymże opowiadaniu! ;) teraz już skupiam się na kwasie, bo mi dzisiaj humor poprawił ;)

      Usuń
    10. Kwasu? Czym?! :D nad nowym kwasem pracujesz??? Kobieto ja się muszę uczyć a czekam na rozdział. Dodaj mi to już teraz zaraz! :(((

      Usuń
    11. Kwasowi mogę złożyć jedynie gratulacje ;) I dalej o nim pisać... Także ucz się. Jeśli będzie nowość to będzie ;)

      Usuń
    12. Szczęścia. ;) wielkiego szczęścia ;)

      Usuń
    13. Paulka konkrety!!! :D

      Usuń
    14. Nie rozpraszaj. Piszę rozdział. Swoją drogą jak Kwasu może nie znać przez twe oczy zielone? Xd

      Usuń
    15. Paulka w trybie natychmiastowym proszę o podanie e-maila bo ja muszę z Tobą kilka kwestii wyjaśnić ! A gg straciłam :(

      Usuń
    16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    17. Jaka nam konferencja wyszła pod rozdziałem xd.

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że Lilka się w końcu rozwiedzie. Żal mi czytać jak bardzo się męczy w tym małżeństwie. Zżera mnie ciekawość dlaczego Weronika odrzuciła Wojtka? Wydawało mi się, że jej też zaczyna na nim zależeć. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się w to wplątała, ale kto z nas nie popełnia błędów? Co do Wojtka i Weroniki, czas wszystko pokaże. ;) Może zależeć to własnie słowo klucz do tej całej sytuacji? :D
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ;*

      Usuń
  3. No dobra. Powinnam teraz powiedzieć "dobrze ci tak Lilka, masz, co chciałaś", ale jakoś nie mogę. Kurczę, może jednak ona musi być z nim? Przecież o to właśnie chodzi, o bycie z tymi, których kochamy. A na wspomnienia Ludwiczka mam odruchy wymiotne. I co tu się do cholery dzieje? Co ta Weronika wyprawia? Mam nadzieję, że wszystko niedługo się wyjaśni, chociaż perspektywa końca niezbyt mi się podoba.
    Pozdrawiam i do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana rudap do następnego długo czekać nie musisz bo będzie dzisiaj ;)
      Co się dzieje,to tak naprawdę wyjaśni się za jakiś czas. Weronika... Każdy się czegoś boi ;) Ja wychodzę z założenia, że trzeba być z kimś kogo kochamy naprawdę, ale czy z tego założenia wyjdzie też Lili? Zobaczymy ;) dziękuję za komentarz i pozdrawiam ;*

      Usuń
  4. mąż nie powinien prosić o bliskość i zainteresowanie ze strony żony, ale Ludwik nie ma na co liczyć, bo w żaden sposób nie przypomina Kamila. Nie jest podobny z charakteru, z wyglądu zewnętrznego, ani z tego co znaczy dla niego Lilka, bo to właśnie dla Kwasowskiego jest najważniejsza. Kiedy liczysz, że chociaż między Weroniką, a Wojciechem coś się uda to musisz się mocno zawieść... może nie skomentuję wszystkich rozdziałów, ale jestem, bo dla takiego opowiadania warto być.

    OdpowiedzUsuń