Siedziałaś w pracy i wklepywałaś do komputera swój artykuł
co chwilę zerkając za okno na prószący
biały puch, uśmiechnęłaś się pod nosem
i gdy dokończyłaś pisanie, poskładałaś
równo wszystkie swoje notatki. Sięgnęłaś do torebki by wyciągnąć z niej coś do
zjedzenia i pierwsze co ci się rzuciło w oczy to termos z kawą do którego była
przeczepiona żółta karteczka, bierzesz ją do ręki czytając napis, a w twoim brzuchu szaleje
milion motyli.
Miłego dnia skarbie.
KOCHAM CIĘ ;* L.
Czytasz kilka razy i musisz stwierdzić, że takie pomysły ma
tylko twój narzeczony. Kochasz go najbardziej na świecie, a on z każdym dniem
udowadnia ci, że jesteś dla niego równie ważna.
- Lili, naczelny cię wzywa. – usłyszałaś nad sobą głos twojego kolegi z pracy, westchnęłaś pod nosem odstawiając kubek z kawą na biurko.
- Nie wiesz o co chodzi? – spytałaś, jednak brunet pokręcił tylko głową, chcąc nie chcąc wstałaś z fotela i ruszyłaś w stronę gabinetu szefa. Niepewnie zapukałaś do drzwi i gdy usłyszałaś, że możesz wejść, otworzyłaś je i wyczekująco spojrzałaś na swojego naczelnego.
- Usiądź. – wskazał miejsce naprzeciwko siebie, powoli je zajęłaś. Zastanawiałaś się miedzy czasie czy nie zrobiłaś czegoś źle, jednak nic ci nie przychodziło do głowy.
- Po co pan mnie wezwał? – spytałaś w końcu widząc, że twój szef nie odzywa się, tylko nad czymś się zastanawia.
- Lilianno pochodzisz z okolic Bielska ? – spytał kierując wzrok na ciebie.
- Właściwie to z Andrychowa, ale Bielsko również znam doskonale. – uśmiechnęłaś się na samo wspomnienie wypadów wraz z Wojtkiem do Bielsko –Białej, zawsze wtedy siedzieliście w mieszkaniu Kwasowskiego i rozpracowywaliście butelkę wina lub innych napojów procentowych, bawiąc się przy tym doskonale. Choć Kamil zawsze był najmniej pijany z waszej trójki, nie wiesz dlaczego. Żartowaliście z Włodarczykiem, że po prostu ma słabą głowę i stara się ograniczać.
- Dobrze się składa. Jak wiesz mam pod opieką gazetę w tamtym mieście, niestety jedna z dziennikarek jest na zwolnieniu przez miesiąc. To wypadło tak nagle i nie mam jej tam kim zastąpić. Pomyślałem o Tobie Lilianno. Wiesz doskonale, że nikt więcej z redakcji nie zna tamtych stron… Oczywiście dostaniesz premię. - patrzyłaś zaskoczona na mężczyznę w średnim wieku. Nie chciałaś wyjeżdżać z Warszawy i zostawiać Ludwika samego, z drugiej strony twój szef miał racje, raczej nikt nie przyjął by takiej propozycji z waszej redakcji.
- Zgadzam się. – odpowiedziałaś po chwili namysłu i miałaś tylko nadzieję, że Ludwik nie będzie na ciebie bardzo zły. Z drugiej strony, będziesz mogła spędzić trochę czasu z Kamilem. Tęskniłaś za nim, a wasz wspólny Sylwester sprawił, że wasza przyjaźń na nowo odżyła. To sprawiło że nawet się cieszyłaś z tego wyjazdu, nie miałaś tylko pojęcia ile twój wyjazd do Bielska może zmienić.
- Lili, naczelny cię wzywa. – usłyszałaś nad sobą głos twojego kolegi z pracy, westchnęłaś pod nosem odstawiając kubek z kawą na biurko.
- Nie wiesz o co chodzi? – spytałaś, jednak brunet pokręcił tylko głową, chcąc nie chcąc wstałaś z fotela i ruszyłaś w stronę gabinetu szefa. Niepewnie zapukałaś do drzwi i gdy usłyszałaś, że możesz wejść, otworzyłaś je i wyczekująco spojrzałaś na swojego naczelnego.
- Usiądź. – wskazał miejsce naprzeciwko siebie, powoli je zajęłaś. Zastanawiałaś się miedzy czasie czy nie zrobiłaś czegoś źle, jednak nic ci nie przychodziło do głowy.
- Po co pan mnie wezwał? – spytałaś w końcu widząc, że twój szef nie odzywa się, tylko nad czymś się zastanawia.
- Lilianno pochodzisz z okolic Bielska ? – spytał kierując wzrok na ciebie.
- Właściwie to z Andrychowa, ale Bielsko również znam doskonale. – uśmiechnęłaś się na samo wspomnienie wypadów wraz z Wojtkiem do Bielsko –Białej, zawsze wtedy siedzieliście w mieszkaniu Kwasowskiego i rozpracowywaliście butelkę wina lub innych napojów procentowych, bawiąc się przy tym doskonale. Choć Kamil zawsze był najmniej pijany z waszej trójki, nie wiesz dlaczego. Żartowaliście z Włodarczykiem, że po prostu ma słabą głowę i stara się ograniczać.
- Dobrze się składa. Jak wiesz mam pod opieką gazetę w tamtym mieście, niestety jedna z dziennikarek jest na zwolnieniu przez miesiąc. To wypadło tak nagle i nie mam jej tam kim zastąpić. Pomyślałem o Tobie Lilianno. Wiesz doskonale, że nikt więcej z redakcji nie zna tamtych stron… Oczywiście dostaniesz premię. - patrzyłaś zaskoczona na mężczyznę w średnim wieku. Nie chciałaś wyjeżdżać z Warszawy i zostawiać Ludwika samego, z drugiej strony twój szef miał racje, raczej nikt nie przyjął by takiej propozycji z waszej redakcji.
- Zgadzam się. – odpowiedziałaś po chwili namysłu i miałaś tylko nadzieję, że Ludwik nie będzie na ciebie bardzo zły. Z drugiej strony, będziesz mogła spędzić trochę czasu z Kamilem. Tęskniłaś za nim, a wasz wspólny Sylwester sprawił, że wasza przyjaźń na nowo odżyła. To sprawiło że nawet się cieszyłaś z tego wyjazdu, nie miałaś tylko pojęcia ile twój wyjazd do Bielska może zmienić.
***
Siedziałeś podparty na dłoni popijając kakao i gapiłeś się
za okno. Zima do Polski zawitała na dobre i bardzo hojnie raczyła śniegiem. W
głowie miałeś jednak obraz z przed dwóch tygodni gdy on dotykał twoją Lilkę,
gdy ją całował w głowę i przytulał, należała tylko do niego i była z nim szczęśliwa.
To było najważniejsze, jednak bolał cię ten widok, a jedna noc spędzona w ich mieszkaniu była dla ciebie
niewyobrażalną katuszą. Ludwik wydawał
ci się dobrym człowiekiem, który szczerze pokochał Liliannę i starał się zdobyć
twe zaufanie, jednak nie potrafiłeś go takowym obdarzyć. Nie potrafiłeś patrzeć
na ich szczęście, bo ono coś w tobie
zabijało. Z zamyślenia wyrwał cie dźwięk dzwonka do drzwi, powoli wstałeś i ruszyłeś w ich stronę. W
progu stała ona w czapce oprószonej białym puchem z kolorową walizka w ręku i
nieśmiałym uśmiechem. Twoje serca zamarło na jej widok, była piękna...
- Cześć. Mogę wejść ? – spytała aksamitnym głosem, a tobie zabrakło ci tchu.
- Oczywiście, proszę. – przepuściłeś ja w drzwiach i wziąłeś od niej walizkę, stawiając ją w salonie. Udałeś się do kuchni by wstawić wodę na herbatę, gdyż twoja towarzyszka ewidentnie zmarzła. Po chwili ujrzałeś w drzwiach rudowłosą piękność, która uważnie ci się przyglądała. Lubiłeś gdy to robiła, miała wtedy na twarzy delikatny uśmiech. Wtedy przez chwilę czułeś, że mogłeś znaczyć dla niej coś więcej.
- Pamiętasz, że słodzę dwie? – zdziwiła się, a ty odpowiedziałeś jej tylko uśmiechem.
- Ja wszystko pamiętam! Ale nie ważne, coś się stało? – stawiasz na stół dwa kubki z herbatą. Trochę cię dziwi, że przyjechała do ciebie sama i to o tej porze, masz nadzieję, że nic strasznego się nie wydarzyło.
- Przez miesiąc będę pracowała w Bielsku na zastępstwie. – uśmiechnęła się upijając łyk herbaty. A ty znieruchomiałeś, przez miesiąc będzie blisko ciebie…
- Naprawdę? Może zatrzymasz się u mnie? – spytałeś, cieszyłeś się, że będziesz mógł spędzić z nią klika chwil dłużej. Chciałeś by tu została, chciałeś każdego dnia na nią patrząc, rozmawiać z nią, chociaż przez te kilka tygodni, chciałeś mieć ją przy sobie.
- Nie chciałabym przeszkadzać… - słysząc to natychmiast jej przerwałeś
- W niczym nie będziesz. Przynajmniej nie będzie mi się nudziło. – wiedziałeś doskonale, że pobyt Lili wypełni pustkę jaka panuję w tym mieszkaniu i dzięki niej będziesz mógł mieć choć namiastkę szczęścia. Odrywasz wzrok od swojej przyjaciółki słysząc trzask drzwi wejściowych.
- Kamil jesteś tutaj? Przywiozłem piwko! Prosto z Lubina. – słyszysz w korytarzu i natychmiast idziesz w kierunku Włodarczyka.
- Co tu robisz? Chyba mam dzień niespodziewanych wizyt. – zaśmiałeś się do przyjaciela i wziąłeś od niego zakupy.
- To ja tu jadę tyle kilometrów, a ty mnie tak witasz? Lepiej zamawiaj jakąś pizzę i… Lilka?! – krzyknął na widok dziewczyny i natychmiast przygarnął ją do siebie.
- Cześć Wojtek! Czyli co, mamy wieczór jak za starych dobrych czasów? – uśmiechnęła się uwalniając z uścisku Włodarczyka
- No jasne. Siadaj ja otwieram piwo, Kamil zamawia pizze i gadamy o pierdołach przy jakiejś dobrej muzyce. – uśmiechnął się siadając na kanapie, biorąc uprzednio otwieracz z szuflady. Tak jak zapowiedział Włodi, zamówiłeś pizzę i po niecałej godzinie siedzieliście na podłodze zajadając się pizzą i popijając piwem. Poczułeś nagle na swoim ramieniu głowę Lilianny. Przymknąłeś delikatnie powieki i delektowałeś się słodkim zapachem jej włosów.
- To mówisz, że będziesz tutaj przez miesiąc. Aż szkoda, że ten Lubin jest tak daleko. – wzdycha ciężko Wojciech opierając się o fotel i upija łyk złotego napoju.
- Tak, mam nadzieję, że nie będzie miał mnie dość. – parska śmiechem, pewnie się powtarzasz, ale uwielbiasz jej śmiech, za każdym razem jest tak bardzo szczery.
- Ciebie? Nigdy! – mówisz obejmując ją ramieniem, a ona jeszcze bardziej się w ciebie wtula.
- Fajna byłaby z was para. – stwierdza nagle Włodarczyk, a ty piorunujesz go wzrokiem, wydaje ci się, że chyba wypił już za dużo i to zdecydowanie.
- Ale jest nas trójka! Trójka muszkieterów. – Lili uśmiecha się do was, po czym podnosi się miejsca – Idę wziąć prysznic. Niedługo wracam. – odprowadzasz ją wzrokiem. Jest idealna w każdym calu. Dzisiejszy wieczór jest zapowiedzią tego, że ten miesiąc będzie niezwykle udany. Udany, bo z nią. Z twoją Lili, twoją miłością, która samym swoim pojawieniem się, sprawiła że świat stał się nagle kolorowy. Uwielbiasz być przy niej, tulić do siebie i czuć jej bliskość i zapach, który jest twoim narkotykiem. Lilianna jest na tyle przyjemnym uzależnieniem, że nie masz zamiaru się od tego uwalniać, choć chyba powinieneś. Nie chcesz o tym teraz myśleć, liczy się to przez miesiąc będziesz miał ją przy sobie. I to jest najważniejsze, będziesz mógł ja kochać, tyle, że na odległość i tak by się nie zorientowała.
- Cześć. Mogę wejść ? – spytała aksamitnym głosem, a tobie zabrakło ci tchu.
- Oczywiście, proszę. – przepuściłeś ja w drzwiach i wziąłeś od niej walizkę, stawiając ją w salonie. Udałeś się do kuchni by wstawić wodę na herbatę, gdyż twoja towarzyszka ewidentnie zmarzła. Po chwili ujrzałeś w drzwiach rudowłosą piękność, która uważnie ci się przyglądała. Lubiłeś gdy to robiła, miała wtedy na twarzy delikatny uśmiech. Wtedy przez chwilę czułeś, że mogłeś znaczyć dla niej coś więcej.
- Pamiętasz, że słodzę dwie? – zdziwiła się, a ty odpowiedziałeś jej tylko uśmiechem.
- Ja wszystko pamiętam! Ale nie ważne, coś się stało? – stawiasz na stół dwa kubki z herbatą. Trochę cię dziwi, że przyjechała do ciebie sama i to o tej porze, masz nadzieję, że nic strasznego się nie wydarzyło.
- Przez miesiąc będę pracowała w Bielsku na zastępstwie. – uśmiechnęła się upijając łyk herbaty. A ty znieruchomiałeś, przez miesiąc będzie blisko ciebie…
- Naprawdę? Może zatrzymasz się u mnie? – spytałeś, cieszyłeś się, że będziesz mógł spędzić z nią klika chwil dłużej. Chciałeś by tu została, chciałeś każdego dnia na nią patrząc, rozmawiać z nią, chociaż przez te kilka tygodni, chciałeś mieć ją przy sobie.
- Nie chciałabym przeszkadzać… - słysząc to natychmiast jej przerwałeś
- W niczym nie będziesz. Przynajmniej nie będzie mi się nudziło. – wiedziałeś doskonale, że pobyt Lili wypełni pustkę jaka panuję w tym mieszkaniu i dzięki niej będziesz mógł mieć choć namiastkę szczęścia. Odrywasz wzrok od swojej przyjaciółki słysząc trzask drzwi wejściowych.
- Kamil jesteś tutaj? Przywiozłem piwko! Prosto z Lubina. – słyszysz w korytarzu i natychmiast idziesz w kierunku Włodarczyka.
- Co tu robisz? Chyba mam dzień niespodziewanych wizyt. – zaśmiałeś się do przyjaciela i wziąłeś od niego zakupy.
- To ja tu jadę tyle kilometrów, a ty mnie tak witasz? Lepiej zamawiaj jakąś pizzę i… Lilka?! – krzyknął na widok dziewczyny i natychmiast przygarnął ją do siebie.
- Cześć Wojtek! Czyli co, mamy wieczór jak za starych dobrych czasów? – uśmiechnęła się uwalniając z uścisku Włodarczyka
- No jasne. Siadaj ja otwieram piwo, Kamil zamawia pizze i gadamy o pierdołach przy jakiejś dobrej muzyce. – uśmiechnął się siadając na kanapie, biorąc uprzednio otwieracz z szuflady. Tak jak zapowiedział Włodi, zamówiłeś pizzę i po niecałej godzinie siedzieliście na podłodze zajadając się pizzą i popijając piwem. Poczułeś nagle na swoim ramieniu głowę Lilianny. Przymknąłeś delikatnie powieki i delektowałeś się słodkim zapachem jej włosów.
- To mówisz, że będziesz tutaj przez miesiąc. Aż szkoda, że ten Lubin jest tak daleko. – wzdycha ciężko Wojciech opierając się o fotel i upija łyk złotego napoju.
- Tak, mam nadzieję, że nie będzie miał mnie dość. – parska śmiechem, pewnie się powtarzasz, ale uwielbiasz jej śmiech, za każdym razem jest tak bardzo szczery.
- Ciebie? Nigdy! – mówisz obejmując ją ramieniem, a ona jeszcze bardziej się w ciebie wtula.
- Fajna byłaby z was para. – stwierdza nagle Włodarczyk, a ty piorunujesz go wzrokiem, wydaje ci się, że chyba wypił już za dużo i to zdecydowanie.
- Ale jest nas trójka! Trójka muszkieterów. – Lili uśmiecha się do was, po czym podnosi się miejsca – Idę wziąć prysznic. Niedługo wracam. – odprowadzasz ją wzrokiem. Jest idealna w każdym calu. Dzisiejszy wieczór jest zapowiedzią tego, że ten miesiąc będzie niezwykle udany. Udany, bo z nią. Z twoją Lili, twoją miłością, która samym swoim pojawieniem się, sprawiła że świat stał się nagle kolorowy. Uwielbiasz być przy niej, tulić do siebie i czuć jej bliskość i zapach, który jest twoim narkotykiem. Lilianna jest na tyle przyjemnym uzależnieniem, że nie masz zamiaru się od tego uwalniać, choć chyba powinieneś. Nie chcesz o tym teraz myśleć, liczy się to przez miesiąc będziesz miał ją przy sobie. I to jest najważniejsze, będziesz mógł ja kochać, tyle, że na odległość i tak by się nie zorientowała.
***
Jutrzejsze wolne pozwoliło zawitać Ci do Bielsko-Białej. Siedziałeś
w mieszkaniu swojego przyjaciela i doznałeś nie małego zaskoczenia widząc tam waszą
przyjaciółkę. Nie jesteś do końca
przekonany, czy to dobrze, że Lili zostaję tak długo u Kamila, bałeś się że z
Kwasowskim może być tylko gorzej. Nie byłeś głupi i widziałeś jak patrzy na
waszą małą Pipi, tylko nie mogłeś sobie darować, że dostrzegłeś to tak późno.
Obwiniałeś się o to. Powinieneś już wcześniej powiedzieć Kamilowi o tym co
czułeś do Lilki, ale nie zrobiłeś tego. Uważałeś, że to oczywiste i że on o
tym wie. Nie wiedział…. A teraz musisz patrzeć jak cierpi, a to wszystko przez
ciebie i przez nie odbycie jednej poważnej i szczerej rozmowy, na którą jest
już za późno. A Lilianna nie wybrała ani ciebie, ani Kamila, tylko jakiegoś
prawnika, którego nawet nie znasz. Mimo, że Kwasu zapewniał cię, że on wydaje
się być naprawdę zakochany w waszej małej szalonej Rudej, to nie do końca mu
ufałeś. Siedząc tak i patrząc jak Lili
wtula się w Kamila, a jego oczy wtedy
niebezpiecznie błyszczą, odniosłeś wrażanie, że ten miesiąc może wiele zmienić,
nie wiedziałeś tylko czy to będą dobre zmiany.
- Po co gadasz takie głupoty?! – usłyszałaś, zaraz po tym jak Lilka wyszła do łazienki.
- Mówię to co widzę. – wzruszasz ramionami i upijasz łyk piwa – Ty do niej czujesz coś więcej.
- Lili to moja przyjaciółka i tyle. – mruczy wzdychając i patrzy na ciebie bezsilnym wzrokiem
- A co jeśli przez ten miesiąc nie będzie już przyjaciółką? Jeśli twoja miłość do niej się pogłębi? – pytasz, a Kwasowski chyba ma wrażenie, że się przesłyszał.
- Wojtek! Zamknij się! Jeszcze cię usłyszy. To po pierwsze. A po drugie ma Ludwika. Kocha go i jest z nim szczęśliwa. Mam to zniszczyć? Sprawić by cierpiała. Przecież wtedy nie będę mógł jej nawet przytulić. I to mnie dobije, a nie to, że jest przy mnie…. – milknie nagle jakby zorientował się co przed chwilą powiedział. Wiedziałeś, że to piwo sprawi, że Kamil w końcu się wygada.
- Nic jej nie powiem. W końcu to przeze mnie jesteś w tym stanie… - martwiłeś się o niego. Chciałbyś mu jakoś pomóc, sprawić by był znowu tym radosnym Kamilem. Musisz coś wykombinować, tylko nie masz żadnego pomysłu. Wiesz jedno, to twój najlepszy przyjaciel, a za każdym razem umiera z tęsknoty za nieosiągalną dla niego dziewczyną. Dziewczyną która również wywołała niegdyś burzę w twoim sercu.
- Po co gadasz takie głupoty?! – usłyszałaś, zaraz po tym jak Lilka wyszła do łazienki.
- Mówię to co widzę. – wzruszasz ramionami i upijasz łyk piwa – Ty do niej czujesz coś więcej.
- Lili to moja przyjaciółka i tyle. – mruczy wzdychając i patrzy na ciebie bezsilnym wzrokiem
- A co jeśli przez ten miesiąc nie będzie już przyjaciółką? Jeśli twoja miłość do niej się pogłębi? – pytasz, a Kwasowski chyba ma wrażenie, że się przesłyszał.
- Wojtek! Zamknij się! Jeszcze cię usłyszy. To po pierwsze. A po drugie ma Ludwika. Kocha go i jest z nim szczęśliwa. Mam to zniszczyć? Sprawić by cierpiała. Przecież wtedy nie będę mógł jej nawet przytulić. I to mnie dobije, a nie to, że jest przy mnie…. – milknie nagle jakby zorientował się co przed chwilą powiedział. Wiedziałeś, że to piwo sprawi, że Kamil w końcu się wygada.
- Nic jej nie powiem. W końcu to przeze mnie jesteś w tym stanie… - martwiłeś się o niego. Chciałbyś mu jakoś pomóc, sprawić by był znowu tym radosnym Kamilem. Musisz coś wykombinować, tylko nie masz żadnego pomysłu. Wiesz jedno, to twój najlepszy przyjaciel, a za każdym razem umiera z tęsknoty za nieosiągalną dla niego dziewczyną. Dziewczyną która również wywołała niegdyś burzę w twoim sercu.
________
Witajcie! Rozdział miał być napisany i dodany tydzień temu, niestety tyle się działo, że nie miałam kompletnie na to czasu.
Ogólnie był w planach o wiele później, ale obiecałam Win, że jeśli Cuprum wygra z Resovią to coś się pojawi. Lubin wygrał i z Resovią i dzisiaj z Lotosem, że musiałam się spiąć i coś naskrobać. Rozdział średni mam nadzieję, ze wybaczycie.
Lubin szaleje to i Włodiego zabraknąć nie mogło. Co o nim sądzicie? :)
Zapraszam na nowość u Wlodka zagubieni-w-ciszy
Cuprum pomaga, mam nadzieję że Skra jutro też sama sobie pomoże. :)
Zapraszam na nowość u Wlodka zagubieni-w-ciszy
Cuprum pomaga, mam nadzieję że Skra jutro też sama sobie pomoże. :)
POZDRAWIAM !!!
Paulka