niedziela, 12 czerwca 2016

Poświęcenie szóste

6 komentarzy:
Patrzyłeś jak odjechał. Wiedziałeś, że słyszał waszą rozmowę  i zdawałeś sobie sprawę, że jest na ciebie wściekły. Jednak nie potrafiłeś inaczej, a z nim musiałeś jutro to wszystko wyjaśnić. Miałeś świadomość, że w tej jednej chwili mógł cię znienawidzić…. Spojrzałeś na Liliannę, która nadal siedziała patrząc w jakiś punkt, nie wiesz nawet czy zdążyła zauważyć, że przed chwilą był tu wasz przyjaciel.  Podniosła w końcu na ciebie wzrok i zapewne  czekała na wyjaśnienie tej całej sytuacji.
-  O czym ty mówisz? I dlaczego teraz? – spytała w końcu nie odrywając od ciebie  swojego spojrzenia 
-  Lili… Daj mi to wszystko wyjaśnić. – siadasz obok i przeczesujesz dłonią włosy.
-  Mów. – westchnęła  i oparła się o fotel.
-  Kochałem cię, tak mi się wtedy  wydawało…. Wiedziałem jednak, że moje szanse maleją… Pamiętasz moją decyzje o Warszawie? – dziewczyna skinęła głową – A pamiętasz jak na integracyjnej imprezie byłaś razem ze mną? Był tam też Karol ze swoją dziewczyną. Patrzyłem na nich, na to jak się zachowywali. Pamiętam jak po kilku głębszych  mówił mi, że chyba będą już zawsze razem. I zobacz nie dawno się zaręczyli. To była prawdziwa miłość, która trwa nadal. Po wysłuchaniu Kłosa spojrzałem na ciebie siedzącą na krześle obok. Piłaś kolorowego drinka, a oczy ci błyszczały od klubowych świateł. Byłaś naprawdę piękna, ale próbowałem zrobić to samo co Karol, chciałem zobaczyć cię w przyszłości . Nie widziałem cię. Moja wyobraźnia nie potrafiła mi podsunąć obrazu ciebie, jako mojej żony, chociaż kiedyś powiedziałem Kamilowi, że nią zostaniesz. Widziałem cię taką jak teraz, byłaś wciąż moją przyjaciółką.  Wtedy pojąłem, że owszem kocham cię, ale to nie jest ten rodzaj miłości  o jakim myślałem wcześniej.
-  Do czego zmierzasz? – spytała patrząc na ciebie coraz bardziej zdezorientowana.
-  Kocham cię Lili, ale jak młodszą siostrę. Zawsze będziesz moją małą Pipi, którą będę chronić przed złem. – uśmiechnąłeś  i poczułeś jak Lilianna znajduje się obok ciebie wstałeś miejsca i mocno ją przytuliłeś.
-  Młodszą o miesiąc. – zaśmiała się, czułeś, że ta niezręczna atmosfera jaka między wami przed chwilą panowała, szybko się ulotniła  - Też cię kocham Wojtuś, ale jak brata. – zaznaczyła, co jeszcze bardziej cię rozbawiło.
-  Cieszę się, że nie dałaś mi szansy. Mogło by się wtedy pokomplikować jeszcze bardziej. – stwierdziłeś   i wypuściłeś ją z objęć. – Dobrze, a teraz szczerość za szczerość. Czy ty nie miałaś podobnej historii? – w jednej chwili  z jej twarzy zniknął uśmiech.
-  Zawsze byłeś przyjacielem Julek. – powiedziała siadając na łóżku, zająłeś miejsce tuż przy niej.
-  To wiem Lili. – przyznałeś i delikatnie objąłeś ją ramieniem. Patrzyła gdzieś przed siebie i przez dłuższą chwilę milczała.
-  Kochałam Kamila. – powiedziała w końcu. Słysząc te słowa szeroko się uśmiechnąłeś. O to ci chodziło, chciałeś żeby w końcu to powiedziała na głos – Zawsze odnosił się do mnie tak inaczej, tak cudownie na mnie patrzył, sprawiał tym, że miałam wrażenie, że jestem wyjątkowa. Ale zawsze tworzył między nami dystans. A  jak zobaczyłam go z tamtą dziewczyną, zrozumiałam że nasze relacje się nie zmienią. Wygrałam z tym uczuciem, trochę mi to zajęło, ale teraz kocham już zupełnie kogoś innego. – miałeś wrażenie, że jej głos trochę posmutniał. Nic dziwnego, ty czułeś się podobnie, jej słowa utwierdziły cie tylko w przekonaniu, że to się stało to twoja wina. To przez ciebie trzymał Lili na dystans,  to przez ciebie nie pozwalał na to by ich miłość się rozwinęła, to przez ciebie jest teraz nieszczęśliwy.
-  Przepraszam, że jakoś nie zareagowałem, że ci nie pomogłem z  Kamilem. – powiedziałeś chowając twarz w dłonie.
-  Wojtek, nie mogłeś mieć wpływu na jego uczucia. Po za tym może dobrze się stało? Zobacz w maju wychodzę za mąż. – uśmiechnęła się   i wzięła twoją rękę w swoje dłonie – Jest dobrze Włodarczyk. Kamil też kogoś niedługo sobie znajdzie… Powiedz mi, on tu był, prawda?
- Był. – westchnąłeś – I chyba właśnie chce mnie zabić. Jak zwykle  sobie pomyśli to co nie trzeba, a potem strzela fochy.
-  Zadzwoń do niego. Powiedziałabym pojedź, ale znając Kamila spałbyś na wycieraczce. – zaśmiała się pod nosem, miała rację. Kwasowski to uparty człowiek i  jak coś sobie wbije do głowy, to trudno mu to wybić. Już nie mówiąc o tym, jak na kogoś jest zły.
-  Masz rację.  Spróbuję zadzwonić.  Może porozmawiamy jutro, teraz będę uciekał. – uśmiechnąłeś się do Lilki i ruszyłeś w stronę wyjścia.  – Trzymaj się mała – cmoknąłeś ją w policzek i udałeś się do swojego rodzinnego domu. Dostałeś to czego chciałeś, masz potwierdzenie , że  twoi przyjaciele się kochali, jesteś też niemal pewny, że nie tylko Kamil dalej coś czuje. Widziałeś to w oczach Lili, gdy o nim mówiła. Jutro musisz jakoś wzbudzić w Lilce jeszcze więcej wątpliwości co do ślubu. Nie chcesz jej niszczyć życia, chcesz by w końcu była szczęśliwa ze swoją prawdziwą miłością. Zrobisz wszystko by tak się stało. Stojąc przed drzwiami swojego domu, wybierasz numer Kwasowskiego, odezwała się jedynie sekretarka. Mogłeś się tego spodziewać. Jak zawitasz do Bielska, albo będzie ci wdzięczny, albo cię zabije i nie uda ci się już zgarnąć kolejnej statuetki dla najlepszego gracza meczu… Wszystko się okaże jutro. Westchnąłeś tylko i wszedłeś do środka.


***.

Przyjaciel to ktoś, przy kim można być sobą. Czuć, co się chce. Cokolwiek w danej chwili czujesz, przyjacielowi to nie przeszkadza. Prawdziwa miłość polega na tym, że bezwarunkowo akceptuje się drugą osobę.

***

Wieczór i przedpołudnie w towarzystwie rodziców minęły w zawrotnym tempie i nim się spostrzegłaś musiałaś wracać do Bielska. Podróż z Włodarczykiem,  minęła ci na szczęście szybko i nie musiałaś słuchać dłużej jego popisów wokalnych…. Otworzyłaś drzwi od mieszkania przyjmującego i uważnie się rozejrzałaś po pomieszczeniach, jednak po Kwasowskim nie było śladu. Spojrzałaś na Wojciecha, który dość niepewnie kroczył za tobą w stronę kuchni, a ty tylko śmiałaś się pod nosem.
-  Zachowujesz się jakbyś patrzył czy nie ma w domu złego męża, który nas nakryje….. – parsknęłaś śmiechem i wstawiłaś wodę na herbatę.
-  Bardzo śmieszne, ale może nie wiele się pomyliłaś. – mruknął siadając przy stole i wlepił w ciebie swoje czekoladowe oczy – Lilka, a jesteś pewna, że nie przyjdzie zaraz…
-  Włodarczyk uspokój się, to po pierwsze. Kamil jest na treningu.  A po drugie, czemu on się tak na ciebie wkurzył? – spytałaś parząc herbatę po czym postawiłaś dwa kubki na niewielkim drewnianym stoliku.
-  Bo… Zapewne pomyślał, że chce zniszczyć naszą przyjaźń i mieszam ci przed ślubem.  – nie  do końca byłaś przekonana do wypowiedzi Włodarczyka. Czy to możliwe, że Kamil mógł się tak zdenerwować tylko dlatego.   Z drugiej strony, on miał swoje zasady. Jedną z nich było nie mieszanie się w związki innych, może Wojtek miał rację. Wiedziałaś, że muszą to sobie wyjaśnić.
-  Cieszę się, że mi to powiedziałeś. – uśmiechnęłaś do Wojtka, chwytając jego dłoń i zapewniając, że mimo wszystko dobrze zrobił zdobywając się na taką rozmowę. Szkoda, że ty nie potrafiłaś się zdobyć na podobną w stosunku do Kamila…
-  Lili… Powiedz mi. Jesteś  pewna, że ten twój prawnik to ten jedyny?- spojrzałaś na Wojtka, który wpatrywał się w ciebie oczekując odpowiedzi. Nie wiedziałaś co masz powiedzieć, z każdym kolejnym dniem w Bielsku nachodziło cię co raz więcej wątpliwości….
-  Chyba tak. – odpowiedziałaś niepewnie, rozglądając się przy tym po śnieżnobiałych ścianach pomieszczenia.
-  Chyba? Lilka tu nie ma miejsca na chyba.  To decyzja na całe życie.  Bierzesz ślub, zakładasz rodzinę, decydujesz z kim chcesz się zestarzeć.  Jesteś pewna, że to Ludwik jest tym z kim chcesz spędzić resztę życia? Jeśli go nie kochasz… Teraz jest czas by to zmienić…. – Mówiąc to patrzył cały czas na ciebie, z każdym słowem sprawiał, że w twojej głowie rósł co raz większy mętlik.
-  Kocham! – przerwałaś mu, nie mogąc dłużej go słuchać. Nie wiesz czy dlatego, że nie miał racji, czy wręcz przeciwnie.
-  A kochasz bardziej niż kochałaś Kamila? – słysząc imię twojego drugiego przyjaciela twoje serce zabiło szybciej, co było niezrozumiałe…. Przecież już się z tego wyleczyłaś. Pokochałaś na nowo. Znalazłaś mężczyznę, który był dla ciebie wszystkim, za którego z kilka miesięcy masz wyjść. Tylko dlaczego na widok Kamila twoje serce przyśpiesza? Dlaczego wszystkie cząstki  twoje ciała domagają się co raz częściej jego bliskości? Przecież miałaś o nim zapomnieć…
-  Kamil to przeszłość… Nie mówmy o nim. Było minęło. Teraz mam już ułożone życie. .. – powiedziałaś drżącym głosem. Widząc, że Włodarczyk chce coś powiedzieć natychmiast mu przerwałaś. – Widzisz to? – wskazałaś  na swój pierścionek zaręczynowy – To symbol miłości, obietnica wspólnego życia. Dałam komuś słowo, nie mogę tego zmieniać, bo coś mi się wydaje… Nie mogę bezkarnie kogoś zranić. Zgodziłam się zostać żoną Ludwika i nią zostanę. To nie pora na rozmyślania co by było gdyby… Przeszłość już nie wróci, moje uczucie do Kamila już minęło. Teraz się przyjaźnimy i niech tak zostanie….  – ostatnie zdanie wypowiedziałaś ciszej i zatopiłaś wzrok w kubku z herbatą. Wojtek milczał.
-  Twoja decyzja. – odezwał się po chwili i upił łyk herbaty, po czym ponownie skierował wzrok na ciebie, łapiąc twoja dłoń. – Rób jak uważasz, to twoje życie. Tylko nie zapominaj, że masz też być szczęśliwa.- uśmiechnął się delikatnie w twoją stronę.
-  Będę. – powiedziałaś cicho i szybko się podniosłaś, po czym zaczęłaś się zbierać do wyjścia. – Muszę lecieć do pracy. Poczekaj tu na Kamila. – powiedziałaś do Wojtka zakładając płaszcz, cmoknęłaś go przelotnie w policzek i wszyłaś z mieszkania. Nie chciałaś w nim dłużej zostać, nie chciałaś rozmawiać z Włodarczykiem. Ta rozmowa wyprowadziła cię z równowagi. Bałaś się, że Wojtek ma rację, że mogłaś źle wybrać. Co gorsza każdy dzień przy Kamilu ponownie cię do niego zbliżał. Siedząc z nim i oglądając filmy, spacerując po Bielsku, czy po prostu jedząc z nim obiad, czujesz się jak dawniej. Czujesz jakąś radość w środku gdy cię obejmuje, gdy się do ciebie śmieje, gdy patrzy ci w oczy. Wiesz, że to tylko wyraz jego przyjacielskiej sympatii, po za tym masz Ludwika i zdrada byłaby czymś niewybaczalnym. To pojęcie nawet się nie mieści w twoich zasadach. Przeszłość powinna zostać przeszłością i nie powinnaś do tego wracać. Tak będzie dla wszystkich najlepiej.


 ***

Spotkanie dawnej miłości zawsze wyzwala w człowieku nostalgię. Rozpościera się przed nim droga, którą nie poszedł, wielki znak zapytania, perspektywa całkiem innego życia, może wszystko ułożyłoby się jakoś inaczej...

***



Wracałeś z treningu, gdy  tylko twoje myśli przywoływały wczorajszy dzień , a zasadzie wieczór, ogarniała cię wściekłość. Wściekłość na Włodarczyka. Nadal ją kocha i jej to powiedział. Wie już o wszystkim. O tym, że szalejesz z miłości do Lili, że umierasz z tęsknoty gdy nie ma jej przy tobie, że jest dla ciebie najważniejsza i że robisz wszystko by była szczęśliwa, nie patrząc nawet na własny ból. Tylko to się dla ciebie liczyło. A on? Świadomie to wszystko niszczy….  Niszczy jej życie, waszą wieloletnią przyjaźń. I to z jakichś egoistycznych pobudek! Bo kocha…. I co z tego?! Ty też kochasz! Kochasz całym sobą, każdą swoją cząstką, ale nie robisz żadnych tego typu akcji… Skoro kochasz  nie chcesz jej mieszać w życiu. Skoro jest szczęśliwa i wychodzi za mąż, po co to komplikować?  Definicja miłości jest prosta, jeśli kochasz ,to potrafisz poświecić siebie dla drugiej osoby. Lilianna  była twoim wszystkim i wolałeś się nie mieszać w jej życie, nie dawać jej smutku. Nie chciałeś by cierpiała widząc twoje cierpienie. A on? Tak po prostu wyznał jej miłość. Zachował się jak totalny egoista i samolub, myśląc tylko o sobie. A jeszcze nie tak dawno cię zapewniał, że Lili  jest dla niego już tylko przyjaciółką. Kłamał patrząc ci prosto w oczu. A miałeś go za swojego przyjaciela…. Najlepszego z najlepszych. Takiego na dobre i złe, na zawsze. A on tak cię potraktował. Nie mogłeś w to uwierzyć…  Widząc samochód Włodarczyka pod blokiem zatrzymałeś się nagle. A co  jeśli…. Jeśli ona odwzajemnia jego uczucia? Jeśli też skrywała miłość… Patrzysz na samochód twojego przyjaciela i starasz się sobie przypomnieć ich relacje. To z Wojtkiem miała częstszy kontakt, to jego częściej odwiedzała ostatnio, zawsze trzymali się razem….. Zabierał ją na jakieś klubowe imprezy, nie ważne w jakim miejscu grał, ona zawsze się z radością zgadzała. Co jeśli to była prawdziwa miłość? Twoja złość, zaczęła się mieszać z przerażeniem. Jeśli tak by było tobie pękło by serce, mimo że kiedyś tego chciałeś….  Nie wiele myśląc wchodzisz do swojego mieszkania i zdejmujesz w pośpiechu kurtkę, wchodząc do salonu. Widzisz jak Wojtek siedzi na kanapie i z poważną mina .
- Co ty tu kurwa robisz?! – pytasz od razu unosząc głos, Włodarczyk obdarowuje cię spojrzeniem i jest dziwnie spokojny… Co cię dziwi, a zarazem potęguję twoją złość.
- Musimy porozmawiać. No i przywiozłem Lili. – słysząc to jak wypowiada jej imię, w twoim sercu pojawia się jakieś dziwne ukłucie.  Zgodziła się z nim wrócić? Może jednak miałeś rację? Czujesz jak zaczynasz łapać z trudem powietrze.
- Pewnie jesteś z siebie zadowolony! Namieszałeś jej w życiu…. Spieprzyłeś  wszystko w tym naszą przyjaźń! – krzyczysz, jednak Wojtek jest nie wzruszony. Co jeszcze bardziej cię irytuje.
- Po co ma brać ślub z kimś kogo nie kocha? – spytał  z uśmiechem i spojrzał na ciebie, a ty stanąłeś i patrzyłeś na niego, a do oczu napłynęły ci łzy…. Kochała go. Skoro on jest teraz szczęśliwy. Kochała go.
- Kocha cię. – powiedziałeś ledwo słyszalnie patrząc zamglonym wzrokiem na Wojtka
- Tak, powiedziała mi wczoraj, że odwzajemnia moje uczucie. – stwierdził opierając się o kanapę i patrzył na siebie. Czy on musi być tak cyniczny? Gdzie się podział twój Wojtek? Twój przyjaciel.
- Wiedziałeś o wszystkim! Do cholery Włodarczyk wiedziałeś, że ona to mój cały świat. Mało tego wiedziałeś, że chce by była szczęśliwa! Czemu się tutaj wpierdalasz! – sam nie wiedziałeś czy to była wściekłość czy bezradność.
- Kamil…. Lilka mnie kocha. – powiedział wstając , podszedł do ciebie i oparł dłoń na twoim ramieniu. Spojrzałeś na nią i miałeś ochotę mu wpierdolić, gdy widziałeś ten uśmiech na jego  twarzy. – Ale jak przyjaciela, brata. Podobnie jak ja ją. Gdybyś nie obrażał się jak sfochana panienka i lepiej podsłuchiwał to byś to usłyszał. – nie reagowałeś patrzyłeś na niego jak zaczarowany, co tylko go rozbawiło.
- Ale… - wydobyłeś z siebie. Poczułeś się głupio, podejrzewałeś go o najgorsze rzeczy…. Jak mogłeś tak o nim w ogóle pomyśleć.  – Przepraszam Wojtek, ja tyle rzeczy wygadywałem, a jeszcze więcej myślałem…
-  Daj mi dokończyć… - stwierdził i zajął wcześniejsze miejsce - Zrobiliśmy sobie z Lili szczery wieczór, pogadaliśmy o swoich uczuciach. Opowiedziałem jej co do niej czułem kiedyś i co czuje teraz. Chciałem, żeby przez to  mi powiedziała o tym co ona czuła. Ona cię kochała Kamil. I jeśli ktoś tu kogoś powinien przepraszać to ja ciebie. – spuścił głowę, a ty usiadłeś z wrażenia. Kochała cię. Kochała! Byłeś dla niej ważny, byłeś cząstką jej serca.
- Przestań, ja też równie dobrze mogłem coś zrobić, pogadać nawet z tobą. Było minęło. Nawet jeśli mnie kochała, to teraz już ma kogoś innego. –s twierdziłeś,  choć nie było to dla ciebie łatwe.
- Kamil, ale ja jestem niemal pewny, że ona wciąż cię kocha. Doskonale wiesz, że znam ją tyle lat, potrafię przejrzeć na wylot. Widziałem w jej oczach coś dziwnego gdy o tobie mówiła, taki blask. – gdy słuchałeś Wojtka nie mogłeś w to uwierzyć. Jego słowa rozbudzały w tobie jakieś dawno ukryte nadzieję i poczucie, że może jeszcze będziesz mógł być szczęśliwy. Odgoniłeś od siebie te myśli, gdyby tak było nie byłaby zaręczona. –Kusiło mnie by powiedzieć jej prawdę też o tobie, ale to nie ja  powinienem to zrobić.   Uważam, że musisz jej powiedzieć co do niej czujesz.
- Zwariowałeś całkowicie! Nie będę jej plątał w życiu. Wychodzi za mąż i będzie szczęśliwa. – mruknąłeś,  nie chciałeś słuchać Wojtka, im dłużej ci o tym mówił, tym bardziej chciałeś to zrobić, jednak wiedziałeś, że to zepsuje waszą przyjaźń, stracisz ją. Bezpowrotnie.
- Kwasu, zrozum! Ona cię kocha! – widziałeś, że powoli traci cierpliwość. Ty też traciłeś. Tak bardzo byś chciał, by Wojtek miał rację. Tak bardzo byś chciał, wziąć ją w ramiona i powiedzieć, że kochasz ją, że jest twoim najcenniejszym skarbem. Z drugiej strony, ma już ułożone życie. I naprawdę nie masz prawa tego niszczyć.
- Jest zaręczona, więc kocha Ludwika. – stwierdzasz i chowasz twarz w dłoniach. Miałeś dość tej rozmowy. Wykończała cię psychicznie i najchętniej byś się rozpłakał.
- Przestań wierzyć w tą ich wielką miłość.  On nie jest wcale taki idealny, ale ona w nim widzi ideał… Choć  pewnie tylko dlatego, że chce o tobie zapomnieć. Jesteś jedyną osobą na tej ziemi, która może ją powstrzymać przed ślubem i sprawić, że będzie szczęśliwa. Uwierz w to do cholery! – krzyknął, a ty zwyczajnie podkuliłeś nogi pod siebie starając się nie spać z tego głupiego fotela i patrzyłeś w podłogę. Lilianna była twoim całym światem, nie chcesz by cierpiała, a zwłaszcza przez ciebie, jeśli zepsułbyś jej związek. Widziałeś w jej oczach tyle miłości, gdy patrzyła na swojego narzeczonego. Ten obraz śni ci się po nocach. Słyszysz w jej głosie tyle czułości, gdy rozmawia z nim przez telefon. Jak miałaby go nie kochać? Jak miałaby wybrać ciebie? Zwykłego chłopaka, który zawsze przy niej jest. Wiesz, że cię kocha. Ale skoro uczucia Włodarczyka w stosunku do Lilki mogły przybrać inną formę, to mogło być też tak z jej uczuciami do ciebie. Jesteś pewny, że kocha cię jako przyjaciela i powinieneś się z tego cieszyć, to i tak wiele.  Sam nie wiedziałeś co masz robić i czułeś, że ta miłość już powoli cie gubi. Czułeś jak powoli się rozsypujesz i nie wiesz co masz zrobić. Toniesz we własnej i miłości i nie potrafisz tego naprawić.  Chciałeś się zapaść pod ziemię, miałeś już dość tych wszystkich rozmów, dość tego cholernego cierpienia. Marzyłeś by cofnąć się w czasie i gdy było to możliwe powiedzieć jej o wszystkim. Jednak podjąłeś inne decyzje, ona poszła inną drogą, a ty za swoje błędy musisz płacić najwyższą cenę. Utratę kobiety, która jest całym twoim życiem. 


________

Hej! Wybaczcie wszelkie opóźnienia! Nie mam naprawdę czasu, egzamin goni egzamin. Dodaje Kamila, bo miałam wcześniej napisane 2/3 rozdziału.  Jak wam się podoba? Trochę tutaj sporo rozkmin Kamila, zobaczymy co tego myślenia wyjdzie. ;)

Co do Wojciecha i Meli. Trzymajcie kciuki, aby w tym tygodniu wszystko mi dobrze poszło, to w przyszłym powinnam coś napisać. ;p Wiem, że zawalam, ale naprawdę mam nadzieję, że  to się w końcu zmieni. ;) I będę mogła zająć się pisaniem. Przepraszam! 

Zapraszam Was w wolnych chwilach na pamiętnik Andrzeja, gdzie pojawił się pierwszy wpis! kilka-kartek-z-pamietnika

Dodatkowo, jak już wspominałam, zapraszam do zapoznania się z bohaterami opowiadania o Wojtku. Po licznych męczarniach z dokończeniem grafiki i innych takich blog już jest! Nie wiem kiedy wystartuje, to się okaże. ;)michalinaiwojtek

To chyba tyle ogłoszeń parafialnych. ;)
Trzymamy kciuki za naszych piłkarzy ! Kto trzyma dzisiaj razem ze mną? #GoPoland 

POZDRAWIAM !!!
Paula