sobota, 19 listopada 2016

Poświęcenie jedenaste

5 komentarzy:
Popołudniowe słońce raziło cię w oczy, poprawiłaś swój  kapelusz i czując jak twój mąż chwyta cię za rękę uśmiechnęłaś się do niego i skradłaś mu całusa.  Od waszego ślubu minął miesiąc, a ty starałaś się być najlepszą żoną jak tylko potrafisz. Na swój sposób kochałaś Ludwika, żałowałaś tylko, że nie tak mocno jak on ciebie. Tym wyjazdem naprawdę cię zaskoczył.  Ludwik był człowiekiem, który mało kiedy pozwalał sobie na większe szaleństwa.  Nie mówiąc już o tak spontanicznych wyjazdach na weekend jak ten. Zawsze wszystko musiało być zaplanowane. Tym razem tak  nie było. Gdy wyszłaś z redakcji, czekał już na ciebie i powiedział, że cię porywa i nie chce żadnych protestów.  Kilka godzin później znaleźliście się w Gdańsku. Szczerze mówiąc chyba byłaś w miarę szczęśliwa, zwłaszcza gdy widziałaś jak się stara.
- Nad czym się zastanawiasz kochanie? – zapytał spoglądając na ciebie.
- Myślę o tym jakiego mam cudownego męża. – stwierdziłaś i musnęłaś jego wargi. Jego twarz szybko się rozpromieniła.  – To naprawdę nie był pomysł Szymona? - zmierzyłaś wzrokiem swojego męża.  Odkąd pamiętasz to Szymon organizował wasze wypady. Był najlepszym przyjacielem Ludwika, choć byli totalnymi przeciwieństwami. Naprawdę się zastanawiasz jak taki roztrzepaniec jak Szymek skończył prawo….
- Oczywiście!  Szymon po prostu się z nami zabrał. Chciałem ci poprawić nastrój. Po ślubie byłaś jakaś przygnębiona. – westchnął. Nie masz pojęcia po co do tego wracał, nie chciałaś nawet sobie przypominać tamtego dnia. Tych przesiąkniętych bólem ciemnych oczu. -  Chyba wiem dlaczego. – spojrzałaś na niego zaskoczona.
- O czym ty mówisz? – spytałaś, natomiast twój mąż się tylko tajemniczo uśmiechnął i ściskając mocniej twoją rękę ciągnął cię w kierunku plaży.
- Mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę. Nie bez powodu wybrałem Gdańsk. – spojrzał  zadowolony przed siebie . Powędrowałaś za nim wzrokiem i zamarłaś. Twoje serce natychmiast przyśpieszyło, a ty miałaś ochotę uciec z tego miejsca.
- Plaża open? *– powiedziałaś cicho patrząc na tłum ludzi przyglądający się grającym tam plażowiczom.
- Tak. Pomyślałem, że twoje przygnębienie wzięło się z tego, że tęsknisz za Wojtkiem i Kamilem, dlatego cię tutaj zabrałem . – poczułaś nagle jak ci się robi słabo z nadmiaru emocji. – Lili, wszystko w porządku? Strasznie zbladłaś. – spojrzał na ciebie z troską.
- Tak, chodźmy. -  odpowiedziałaś krocząc niepewnie po piasku. Ludwik mocno cię objął ramieniem, jakby bał się, że mu zaraz upadniesz. Podniosłaś wzrok gdy zbliżyliście się do boisk. Ogarniał cię coraz większy lęk. Bałaś się go zobaczyć, bałaś się znowu zatracić w tych ciemnych oczach, które tak bardzo cię do niego przyciągały. Bałaś się jego głosy, przy którym cała drżysz.
- Lilka?! – słysząc swoje imię spojrzałaś na idącego w twoim kierunku Włodarczyka, po chwili tonęłaś w jego uścisku.
- We własnej osobie. – powiedziałaś, starając się zachowywać jak najbardziej naturalnie. Wiedziałaś, że go nie oszukasz, jego spojrzenie mówiło samo za siebie.
- Jak tam wam się żyje w małżeństwie? – spytał patrząc na ciebie i na twojego męża. Przyglądałaś mu się, widziałaś w nim jakieś dziwne zdenerwowanie. Nie miałaś tylko pojęcia czym ono jest wywołane.
- Zabrałem moją żonę na weekend nad morze. I szczerze mówiąc liczyłem, że na was trafimy. – Ludwik się szeroko uśmiechnął w stronę Wojtka, po czym spojrzał czule na ciebie – Trochę was jej brakowało.
- Naprawdę miło cię widzieć Wojtek. Jak turniej? – spytałaś, chcąc odbiec od tematu waszego pojawienia się tutaj.
- Nie narzekamy. Kamil poszedł po coś do picia.  – słysząc imię przyjmującego przymknęłaś oczy i starałaś się uspokoić. Przez twoje ciało przeszedł dziwny dreszcz. Włodarczyk się tylko uśmiechnął pod nosem. Nienawidziłaś jak tak robił, zawsze wtedy przychodziły mu do głowy głupoty. Nagle usłyszałaś dźwięk telefonu twojego męża. Spojrzałaś na niego.
- To Szymon, zagubił się gdzieś. – westchnęłaś na myśl o najlepszym przyjacielu twojego Ludwika. Był naprawdę fajnym facetem, ale odkąd pamiętasz zawsze się gubił na waszych wspólnych wyjazdach.  Czułaś, że tak będzie i tym razem. – Może to i lepiej. Porozmawiacie sobie. A ja pójdę go znaleźć. – pocałował cię i pożegnał się z Wojciechem.
- No to jak tam szczęśliwa mężatko? –Włodarczyk uśmiechnął się w twoim kierunku.
- Ludwik nie miał racji, wcale za tobą nie tęskniłam, a za twoim poczuciem humoru w szczególności Włodarczyk. – mruknęłaś zakładając ręce na piersi. Nagle z twarzy Wojtka zniknął złośliwy uśmieszek. Spojrzałaś w tamtym  kierunku, a twoje serce chyba na chwilę się zatrzymało. Patrzyłaś na Kamila. Tak dawno go nie widziałaś. Czułaś, jak każda  cząstka twojego ciała chce do niego. Tak po prostu. Nie sądziłaś, że tęsknisz za nim, aż do tego stopnia. Po ślubie strasznie się o niego martwiłaś, każdego dnia zastanawiałaś się jak sobie radzi, czy wszystko z nim w porządku. Wojtek odpowiadał ci tylko ogólnikami, a ty bałaś się szczegółowo dopytywać, bo wiesz, że cierpi z twojej winy.   Brakowało ci go, miałaś ochotę natychmiast do niego podejść i spojrzeć w te cudowne ciemne oczy. Niestety ktoś cię ubiegł. Patrzyłaś jak śliczna blondynka wtula się w jego ramiona, a on obdarowuje ją uśmiechem.  Przy tobie już dawno się nie uśmiechał.  Ten widok cię paraliżował.  Czułaś jak przeszywa cię straszny ból, wiesz teraz co czuł Kamil na twoim ślubie. Wiesz jak bardzo go zraniłaś, nigdy sobie tego nie wybaczysz. Nie powinnaś dopuścić do tego by tam się pojawił.
- Lili? – usłyszałaś cichy głos Wojtka, który patrzył na ciebie niepewnie. 
- Kamil jest z Weroniką?  - spytałaś przegryzając wargę, nie odrywałaś wzroku od tamtej pary.
- Chyba tego właśnie chciałaś…. By był szczęśliwy. – Włodarczyk powiedział podnosząc ci głowę tak byś spojrzała  mu w oczy. Miał rację, nie sadziłaś tylko, że to będzie tak bardzo bolało.  Jednak wiesz, że Kamil naprawdę zasłużył na szczęście, bardziej niż ty.
- Tak. – odpowiedziałaś drżącym głosem. – I dostałam to czego chciałam.  – dodałaś ciszej. Wojtek tylko bezradnie skinął głową.  Patrzyłeś na nich i miałaś tylko nadzieję, że przy niej nigdy się już nie pogrąży w smutku, tak jak to zrobił przez ciebie. Nie wiesz czy ktoś może go doprowadzić do gorszego stanu... Trochę jej zazdrościłaś. Zazdrościłaś jej tego, że zawsze będzie mogła patrzeć na jego uśmiech, który będzie zarezerwowany tylko dla niej. Zazdrościłaś jej tego, że  on będzie zawsze blisko...
- I widzisz? Spójrz na siebie. Na swoje zaszklone oczy... Naprawdę chciałaś bym w tym uczestniczył? Widzisz jak to bardzo cię rani…  – spojrzałaś zdziwiona na Wojtka,  a  on tylko ogarnął cię mocno ramieniem, po czym spojrzał w stronę Kamila i Weroniki.  -  Wera bardzo by chciała, żeby tak było. Chciałaby mieć Kwasa tylko dla siebie. Kręci się koło Kamila odkąd pamiętam, on dopiero teraz zwrócił na nią uwagę, ale nie na tyle by stała się miłością  jego życia. Nie są razem i nie sądzę, by kiedykolwiek to się stało, a na pewno nie teraz.  Powiedziałem tak, bo chciałem byś zobaczyła do jakiej głupoty chciałaś mnie namówić. – patrzyłaś zaskoczona na Wojtka, sama nie wiesz czy te słowa powinny cię ucieszyć czy nie.  Gdyby z nią był być może byłby szczęśliwszy i tak nie cierpiał... Odwróciłaś głowę w stronę Kwasowskiego i w tym momencie wasze spojrzenia się spotkały, a ty przepadłaś bez reszty. Nie miałaś pojęcia co się z tobą dzieje, wiedziałaś tylko, że strasznie ci go brakowało. I że całe twoje ciało odmawiało ci posłuszeństwa, chciało po prostu być blisko niego. Nie pojmowałaś co jego obecność z tobą robiła, nie potrafiłaś się kontrolować. W co ty się wpakowałaś Lilianno…



***
Gdy się zbliżyła, spojrzałem na jej twarz częściowo skrytą w cieniu,
uświadamiając sobie z absolutną pewności, że wciąż ją kocham.
Mimo listu, mimo tego, że jest mężatką.
Mimo pewności, że nigdy nie będziemy razem.
***



Szedłeś powoli po plaży i przyglądałeś się jak piasek przysypuje ci się przez stopy. Dziękowałeś Włodkowi, że namówił cię na plaże open, ponieważ nie wiedziałeś co masz robić ze swoim wolnym czasem… Sezon skończył się dawno temu, a od ślubu Lilki byłeś cieniem samego siebie. Odwiedziłeś rodzinę, parę razy wyskoczyłeś gdzieś z chłopakami z BBTS-u. Musiałeś cały czas coś robić, byle tylko nie myśleć, byle wspomnienia nie wracały. Cały czas miałeś w głowie obraz Lilianny ślubującej miłość Ludwikowi. Nie potrafisz się tego pozbyć. Nie potrafisz zapomnieć, a co najgorsze nie potrafisz przestać kochać.  Zastanawiałeś się jak masz teraz poukładać życie i jak ponownie znaleźć jego sens. Sam nawet nie wiesz jak to się stało, do tej pory radziłeś sobie z tym uczuciem, teraz już nie potrafisz. Nie potrafisz normalnie funkcjonować  i nie masz pojęcia czy kiedyś zaczniesz… W końcu to ona była wszystkim czego pragnąłeś, była twoim największym szczęściem.
- Kamil… - usłyszałeś za sobą kobiecy głos. Odwróciłeś się powoli i spojrzałeś na uśmiechniętą blondynkę.
- Werka? – zdziwiłeś się na jej widok, ona tylko  się zaśmiała i skinęła głową. Patrzyłeś na nią, była twoim  przeciwieństwem. Jej twa promieniała, a ty pogrążałeś się w smutku.
- Przecież mówiłam ci, że  co roku jeżdżę nad polskie morze. Skorzystałam z okazji, że tu jestem i przyszłam zobaczyć jak sobie radzicie. – wyjaśniła ci.
- Chyba nie najgorzej. – stwierdziłeś przyglądając się jej uważnie.  Lubiłeś Weronikę, naprawdę  potrafiła poprawić ci humor. Z reszta nie tylko tobie, teraz gdy częściej ją spotykasz przestaje cię dziwić to, że szaleje za nią połowa twoich kumpli.  I nie miałeś pojęcia, czemu nie mogłeś pokochać na przykład jej? Czemu musiałeś pokochać do szaleństwa kobietę, która jest dla nieosiągalna.
- Rozmawiałam z wujkiem… – zmieniła temat lekko zakłopotana - To prawda?
- Tak, zostaje w Bielsku. – uśmiechnąłeś się do niej wiedząc o co pyta.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę! – poczułeś nagle jak mocno się do ciebie przytula, zaskoczony objąłeś ja ramieniem, po chwili się od ciebie odsunęła. Widząc twój zdziwiony wzrok zaśmiała się pod nosem. – Wybacz mi, po prostu bardzo się cieszę. Wiesz, że BBTS to mój świat i drugi dom. A wiem jak wiele dajesz tej drużynie.
- Nie ma sprawy. Może wpadniesz na nasze After party? Jakoś cię wkręcimy. – chciałeś się jakoś jej odwdzięczyć za poprawienie ci nastroju, jednak nie miałeś pojęcia w jaki sposób może odebrać to Weronika i czy przypadkiem nie potraktuje tego jako czegoś więcej.
- Z przyjemnością. –  w odpowiedzi posłałeś  jej uśmiech i odwróciłeś się aby zlokalizować Włodarczyka. Gdy w końcu twój wzrok go odnalazł nie potrafiłeś się poruszyć, twoje  ciało ogarnął paraliż. Patrzyłeś na to jak wiatr delikatnie powiewa jej kolorową sukienką, jak  opowiada o czymś Wojtkowi. Wciąż była tak samo piękna, a twoje serce wciąż szalało na jej widok. Przez ten miesiąc cały czas się zastanawiałeś czy jest szczęśliwa, chciałeś o to zapytać nie raz Wojtka, bo wiesz, że mieli kontakt. Jednak bałeś się, bałeś się usłyszeć tego, że jest szczęśliwą mężatką. Chciałeś jej szczęścia, jednak świadomość, że ona należy do niego raniła całego ciebie, nie mówiąc już o twoim zmęczonym bólem sercu. Spojrzała w twoim kierunku, wasze oczy się spotkały, a przez twoje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Musiałeś do niej podejść, teraz, w tej chwili. – Kamil czy ty mnie słuchasz? – usłyszałeś wesoły głos blondynki.
- Tak… – spojrzałeś na Weronikę, nie myśląc nawet o tym co do ciebie powiedziała. –  Musze iść, zobaczymy się później. – posłałeś jej niepewny uśmiech i ruszyłeś w stronę Lilki i Wojtka. Czułeś  jak z każdym kolejnym krokiem jesteś mniej pewny siebie. Co się z tobą działo?
- No  w końcu jesteś. – stwierdził Wojtek klepiąc cię w ramie, zignorowałeś go i spojrzałeś na dziewczynę. Uśmiechnęła się delikatnie do ciebie, ale widziałeś w jej oczach zmartwienie. Staliście w ciszy przez dłuższą chwilę, miałeś wrażenie, że zarówno ty jak i ona boicie się zrobić pierwszy krok.
- Cześć. – odezwałeś się – Nie widzieliśmy się od…
- Ślubu. – dokończyła, a jej twarz posmutniała. Nienawidziłeś gdy była smutna, to było chyba gorsze od twojego cierpienia, jej smutek. Wtedy cierpiałeś dwa razy bardziej.
- To ja pójdę może… sprawdzić z kim potem gramy. – Przerwał wam wymianę spojrzeń Włodarczyk. Skinąłeś głową i po chwili zniknął ci z pola widzenia. Spojrzałeś na Lilkę i delikatnie wziąłeś ją za rękę.
- Chodź ze mną. – powiedziałeś i pociągnąłeś ją za rękę w stronę morza. Usiedliście niedaleko brzegu i wpatrywaliście się w wodę.
- Przepraszam. – powiedziała cicho, odwróciłeś się zaskoczony w jej stronę.
- Za co? – spytałeś, a ona tylko westchnęła.
- Za ślub. Za to, że nie zabroniłam ci na niego przyjść, że musiałeś na to patrzeć…
- Obiecałem ci. – przerwałeś jej, spojrzała na ciebie smutno.
- Ale  cierpiałeś… Wybaczysz mi to kiedyś? – patrzyła w twoje oczy, a po jej policzku pociekły łzy. Położyłeś na nim dłoń i kciukiem otarłeś łzę
- Nie, bo nie mam czego. – uśmiechnąłeś się – Chce twojego szczęścia, jesteś szczęśliwa, więc to jest tu najważniejsze.
- Byłam przy tobie. – powiedziała tak cicho, że ledwo co usłyszałeś. Patrzyłeś na nią zdumiony. Czemu nie powiedziała tego wcześniej, czemu ty nie powiedziałeś, że jest całym twoim światem teraz na wszystko jest za późno…
- Brakuje mi ciebie, rozmów z tobą. Nie chce, by twój ślub sprawił, że o sobie zapomnimy. – powiedziałeś patrząc w jej oczy. Ona zdjęła z głowy swój kapelusz i oparła się o twoje ramie.
- Przecież nie potrafimy  tego zrobić. – miała rację. Nigdy nie zapomnisz żadnej chwili spędzonej razem z nią. Każda sekunda przy niej jest twoim najcenniejszym wspomnieniem. Tego się ie da zapomnieć.  Tylko jak będziesz się przy niej kontrował? Jak będziesz się powstrzymywał przed wzięciem je w ramiona, przed jej dotykiem. Wiesz doskonale, że jeśli tego nie będziesz robił, to może zgubić was oboje. Ale chyba gorsza jest utrata jej na zawsze... 

________

Hej ;) Rozdział to totalna katastrofa... Przepraszam Was za niego. Spróbuje się poprawić! 

Z racji tego, ze opowiadanie o Wojtku się kończy, postanowiłam wrzucić prolog na nową historie z WW w roli głównej. ;) -> michalinaiwojtek  Jeśli macie ochotę zapraszam. ;)

Chyba powoli wracam do blogowego świata. ;) 

POZDRAWIAM !!!
Paulka