czwartek, 12 maja 2016

Poświęcenie piąte

8 komentarzy:
Z uśmiechem na ustach  przyrządzałeś wam kolację. Wszystko się jakoś układało, trener co raz częściej dostrzegał cię na treningach w ostatnim meczu nawet wyszedłeś w szóstce o czym marzyłeś od początku sezonu. Udało się i byłeś pod tym względem z siebie zadowolony. Zauważyłeś , że wraca do ciebie twoja pogoda ducha. Od dwóch tygodni lubiłeś swoje życie, bo była w nim pewna rudowłosa dziewczyna. Nucąc coś pod nosem kroiłeś warzywa do sałatki. Ostatni mecz był naprawdę wyjątkowy, wyjątkowy bo była na nim Lili. Przez te dni ona stała się twoją motywacją do pracy, dzięki jej obecności stawałeś się po prostu lepszy. Uwielbiałeś szukać jej na trybunach podczas meczu, podchodzić później do barierek i słyszeć „Jestem z ciebie dumna”. Grałeś dla niej. Może dlatego wychodziło Ci to tak dobrze? Nie wiesz tego, nie wiesz też co będzie dalej. W jakim stanie będziesz gdy za dwa tygodnie wyjedzie. Wiesz tylko, że chcesz się napawać każdą sekundą z nią, nie zważając na późniejsze konsekwencje. Kończąc robić sałatkę wychodzisz do salonu, by zawołać Liliannę na kolację. Zatrzymujesz się raptownie w progu słysząc, że dziewczyna rozmawia z kimś przez telefon.
- Tak, skończyłam ten artykuł. A jak tam  beze mnie w naszej stolicy? Nie znalazłeś jeszcze nowej narzeczonej? – słyszysz jej śmiech, po ostatnim zdaniu wnioskujesz, że rozmawia z Ludwikiem – Też, za tobą tęsknie. Już niedługo będziemy razem. Tak, mi się też dłużyły te dni bez ciebie skarbie. Masz jeszcze sporo pracy? W takim razie nie przeszkadzam. Trzymaj się. Kocham cię. – ostatnie zdanie mówi z ogromną czułością. A ty właśnie sobie uświadomiłeś, że nigdy nie usłyszysz od niej tych magicznych słów. Nigdy nie spojrzy na ciebie z miłością, nigdy nie powie ci że cię kocha, nigdy tak zwyczajnie nie stwierdzi,  że za Tobą tęskni. Nigdy nie będziecie razem. Sam siebie oszukujesz, że jej wizyta coś zmieni, że się uśmiechnie tylko do ciebie  i powie, że jesteś najważniejszy.  Nie wiesz dlaczego co raz częściej takie myśli cię nachodzą. Przecież zdajesz sobie sprawę z tego, że tam w stolicy czeka na nią narzeczony. Mężczyzna który jest dla niej wszystkim, któremu niedługo będzie ślubowała miłość. Nie masz prawa myśleć w ten sposób…. Po za tym sam słyszałeś, że czas z tobą jej się tylko dłuży. Te słowa chyba zraniły cię najbardziej….
- Zrobiłem kolację. – komunikujesz, gdy dziewczyna spogląda na ciebie.
- Już idę. – uśmiecha się w twoim kierunku i tuż za tobą wchodzi do kuchni, po czym siada przy stole i zajmuje się jedzeniem.  – Było pyszne. – stwierdza odkładając talerz do zlewu. Jednak ty cały czas milczysz. Nie chce patrzeć w jej oczy, nie chcesz by widziała w nich smutek.
- Wojtek mnie nauczył. – odpowiadasz – Wpadnie jutro? – zmieniasz temat, gdy widzisz, że twoja przyjaciółka chce o coś pytać.
- Tak. Przyjedzie po mnie na halę. Chyba, że coś się zmieniło i nie mogę przyjść na wasz trening? – pyta niepewnie.
-  Ty zawsze możesz. – stwierdzasz  i kierujesz się w stronę salonu. Siadasz wygodnie na kanapie i włączasz telewizor. Po chwili czujesz na swoim ramieniu głowę Lilianny.
- Komedia romantyczna? – dziwi się zerkając na ekran telewizora i zaczyna się śmiać pod nosem – Kwasu romantyk.
- Kwasu Werter. – mruczysz pod nosem. Taki właśnie jesteś, kochasz do szaleństwa kobietę z którą nie możesz być, a  w dodatku jest twoją przyjaciółką.
- Tylko nie kończ tak swojego życia. – poderwała się do góry i spojrzała ci w oczy.
- Dlaczego? – spytałeś, sam nie wiesz po co. Nawet nie miałeś w planach tak marnego końca. Poczułeś na swoim policzku jej drobną dłoń, przymknąłeś oczy, delektując się jej dotykiem.
- Nie wyobrażam sobie, że w moim życiu mogłoby cię tak po prostu nie być. Jesteś bardzo ważny. – mówi cicho dalej na ciebie patrząc. Dotykasz jej dłoni na twoim policzku i delikatnie się uśmiechasz.
- Będę. Zawsze. – mówisz patrząc na nią i przygarniasz ją do siebie. Nie ważnie ile będzie cię to kosztowało. Ona zawsze będzie miała w tobie oparcie, zawsze będzie mogła do ciebie  przyjść, nawet z najmniejszym problem. Bez niej twój świat by nie istniał, ty byś nie istniał. Wolisz mieć ją jako przyjaciółkę, niż nie mieć jej wcale.
- Przyjedź jutro wieczorem do Andrychowa. – mówi cicho. I jeszcze mocniej się w ciebie wtula.
- Przyjadę.  – odpowiadasz i spoglądasz na dziewczynę, słyszysz tylko jej miarowy oddech. Uśmiechasz się pod nosem i przykrywasz ją kocem, głaszcząc delikatnie po włosach. – Kocham Cię Lili. – szepczesz patrząc jak śpi. Ona jest bez wątpienia całym twoim światem i wiesz, że dla niej zrobisz wszystko. 


***

Kiedy człowiek pierwszy raz się zakochuje jego życie nieodwracalnie się zmienia i choćby nie wiedzieć jak się próbowało, to uczucie nigdy nie zniknie(...). I cokolwiek byś zrobił, zostanie z tobą. Na zawsze.

***


Siedziałaś na trybunach bielskiej hali i patrzyłaś jak twój przyjaciel ćwiczy zagrywkę. Pomachałaś mu gdy spojrzał w twoją stronę, a on w odpowiedzi się szeroko uśmiechnął. Miałaś nadzieję, że nie usłyszał twojej rozmowy z Ludwikiem. Wcale ci z nim nie było  źle, czułaś się wspaniale w jego towarzystwie, jednak nie mogłaś odpowiedzieć Ludwikowi, że wcale nie chce ci się wracać do Warszawy. Tęskniłaś za nim to prawda, jednak powrót w stare miejsca sprawił, że nie chcesz ich opuszczać. Patrzyłaś jak Kamil rozmawia o czymś z trenerem co chwilę zerkając na ciebie, ciężko będzie ci się przyzwyczaić do tego, że gdy wrócisz do mieszkania nie będziesz się potykać o jego torbę treningową, czy nie usłyszysz jego ciepłego ,,dobrze, że już jesteś Lili". Chciałaś spędzić z nim jak najwięcej czasu przed wyjazdem, dlatego po prosiłaś go by przyjechał dzisiaj wieczorem do Andrychowa. Chcesz pobyć z nim  chociaż kilka chwil dłużej. Poczułaś jak ktoś dotyka twojego ramienia.
- Cześć rudzielcu. – przed oczami stanęła ci roześmiana twarz Włodarczyka. Po chwili tonęłaś w jego uścisku. Wojtek był bez wątpienia kimś ważnym w twoim życiu. Znaliście się od liceum i miałaś wrażenie, że wiesz o nim wszystko. Nawet nie sądziłaś, że mogłaś się bardzo mylić.
- Włodziu, co tam słychać? – spytałaś gdy usiadł na krzesełku obok ciebie.
- Jakoś się żyje powoli w tym Lubinie. – wzruszył ramionami. Miałaś  wrażenie, że coś go gryzie. Nie chciałaś teraz z nim o tym rozmawiać. Postanowiłaś to wyciągnąć z niego wieczorem.  – A jak tam przygotowania do ślubu?
- Na razie  się zatrzymały, bo jestem w Bielsku, ale już niedługo wszystko nabierze tempa. – westchnęłaś, co nie uszło uwadze Włodarczyka.
- Jakoś nie jesteś optymistycznie nastawiona. Nie cieszysz się? – spytał przyglądając ci się badawczo.
- Cieszę, tylko trochę mnie przeraża to całe nadchodzące zamieszenie. A wszystko ma pójść  tak jak sobie wymarzyłam. Mam nadzieję, że nawet pogoda mnie posłucha. – słysząc to Wojtek się głośno roześmiał.
- Zawsze wszystko musi iść po twojej myśli? A co jeśli wydarzyłoby się coś czego nie planowałaś ? – spojrzałaś  na niego zdziwiona. Nie spodziewałaś się takiego pytania. Miałaś nadzieję, że wszystko przebiegnie tak jak sobie zaplanowałaś. Nie chciałaś żadnych nieoczekiwanych zdarzeń.
- Nic takiego się nie wydarzy. – stwierdziłaś pewnie wbijając wzrok w boisko.
- Przyszłości nie da się doskonale zaplanować Lili. – mruknął, a ty zastanawiałaś się co miało to zdanie zaznaczyć – Kieckę już masz?
- Jestem w trakcie poszukiwań, ostatnio nawet zaciągnęłam Kamila do salonu. – zaśmiałaś się patrząc na Kwasowskiego.
- Jak to zniósł? – słysząc to pytanie nie miałaś pojęcia, że to nie jest kolejny żart Włodarczyka.
- Dzielnie mi towarzyszył. Chyba nawet mu się podobało. – uśmiechnęłaś się pod nosem przypominając sobie jak staliście przed lustrem i patrzyliście na swoje odbicie w nim.
- Raczej ty mu się podobałaś. – wyrwało się Wojtkowi – Dziewczyny w sukniach ślubnych wyglądają bardzo pięknie, nawet jeśli to tylko przyjaciółki.
- Jesteś głupi Julek. Kamil nigdy nie spojrzał na mnie w inny sposób niż jak na przyjaciółkę. – chyba nawet trochę tego żałowałaś, że byłaś dla niego tylko przyjaciółką. Może gdy czuł do ciebie coś więcej…. Stop! Wyrzuć tę myśl z głowy!
- No nie byłbym…
- Cześć stary. – obok was pojawił się Kwasowski, który natychmiast przywitał się z Włodarczykiem, przerywając mu jego wypowiedź.
- Widzę w formie jesteś. – stwierdził Wojtek uśmiechając się do waszego  przyjaciela
- Bo nie włóczę się z miasta do miasta jak ty, tylko ciężko pracuje. – stwierdził ze śmiechem
- Jak mam wolne to korzystam. A teraz wybaczysz, ale porywam Lilkę do Andrychowa, bo robi się późno. – stwierdził Włodarczyk podnosząc się z miejsca – Widzimy się potem?
- Tak, wpadnę do was po treningu, opiekuj się nią dobrze. – Kamil spojrzał na ciebie unosząc kąciki ust do góry. 
- Już tak się o mnie nie martwcie. Na razie Kamilku. – powiedziałaś i stanęłaś na placach by złożyć na policzku przyjmującego  pocałunek.
- Ja ciebie całował nie będę, do zobaczenia potem. – Wojtek poklepał Kamila po ramieniu, po czym wyszedł wraz z tobą z hali. Gdy wychodziliście, czułaś jak odprowadza cię wzrok Kwasowskiego. Cieszysz się, że dzisiaj cię odwiedzi, co to za wieczór bez niego? Chyba za bardzo przyzwyczajasz się do jego obecności… To może się źle skończyć…

***
Pamiętam każdą wspólnie spędzoną chwilę. A w każdej było coś wspaniałego. Nie potrafię wybrać żadnej z nich i powiedzieć: ta znaczyła więcej niż pozostałe.
***



Po  wspólnej kolacji  z rodzicami udałeś się do rodzinnego domu Lilianny. Po przywitaniu się z jej rodzicami, zacząłeś kierować się drewnianymi schodami na górę. Rozglądałeś się dookoła, czułeś że wracasz do przeszłości, znowu miałeś 18 lat, znowu przebywałeś drogę do pokoju tak ważnej dla Ciebie dziewczyny. Stanąłeś przed ciemnymi drewnianymi drzwiami i zapukałeś, gdy usłyszałeś pozwolenie, znalazłeś się w środku. Wnętrze pokoju wcale się nie zmieniło, twój wzrok przykuło biurko na którym  stały ramki ze zdjęciami waszej trójki. Byliście niemal nierozłączni. Nawet fakt, że Kamila nie było cały czas z wami temu nie przeszkadzał. Dzisiaj musiałeś wrócić do przeszłości, nie Tylkowo przez wspomnienia patrząc na zdjęcia, ale również przez uczucia. Musiałeś to zrobić, zapominając na chwilę o Kamilu.
- Poznajesz? – spojrzałeś na Lilkę , a potem na książkę, którą trzymała w dłoni. Wziąłeś ją od niej i uśmiechnąłeś się do siebie.
- Dałem Ci ją na urodziny, pierwsze twoje urodziny razem ze mną. – powiedziałeś przeglądając kartki.
- Zaskoczyłeś mnie tak wyszukanym prezentem. Myślałam, że kupisz mi piłkę do siatkówki. – zaśmiała się pod nosem.
- Miałem ochotę, ale chciałem żeby to było coś co cię ucieszy. – powiedziałeś siadając naprzeciwko niej na wiklinowym fotelu znajdującym się w kącie pokoju, zerkając przy tym na parującą gorącą czekoladę stojącą na stoliku obok.
- Widziałam przez okno, że wychodzisz z domu. – odpowiedziała na twoje zdziwione spojrzenie.
- Tylko nasze wieczory przy gorącej czekoladzie sprawiały, że zima była znośna. – stwierdziłeś biorąc do ręki kubek i upiłeś łyk.
- Nie przesadzaj. Spójrz za okno, góry zimą wyglądają pięknie. – uśmiechnęła się wskazując na okno.
- Latem są równie ładne. – odpowiedziałeś opierając się wygodniej o fotel i obserwowałeś Liliannę.
- A ty dalej swoje. Mam wrażenie, że nic się nie zmieniło. – pokręciła głową, pijąc przy tym czekoladę.
- Zmieniło się Lili i to bardzo wiele. – powiedziałeś poważnie, dziewczyna skinęła głową.
- To prawda, ale jedno się nie zmienia. Wciąż jesteśmy przyjaciółmi. – postawiła kubek na stole i podparła się na nim ręką.
- Właśnie, jak jesteśmy przy tym temacie…. Muszę ci się do czegoś przyznać. – spuściłeś wzrok na kolorowy dywan. Musiałeś to w końcu jej powiedzieć, nie było odwrotu.
- Mów. – zachęciła cię i delikatnie się uśmiechnęła. Jednak twoja pewność siebie uciekała z każdym jej spojrzeniem w twoją stronę.
-  Ja… W liceum i trochę po liceum… Ja… - patrzyłeś na swoją przyjaciółkę, która chyba już się niecierpliwiła twoim motaniem się we własnej wypowiedzi – Byłaś dla mnie najważniejsza. Uwielbiałam tutaj przychodzić  i patrzeć jak się uczysz, lubiłem gdy ze mnie się śmiałaś, a nawet gdy się obrażałaś. Czasami mnie to śmieszyło. Zawsze chciałem być przy tobie i cię bronić przed każdym złem.
- Wojtek… - przerwała Ci – Przecież to normalne. Tak robi przyjaciel.
- Nie. Znaczy też, tylko to nie był ten rodzaj uczucia. Chciałem mieć cię tylko dla siebie. – miałeś wrażenie, że Lilka patrzy na ciebie co raz bardziej przerażona, jednak musiałeś wyznać w końcu swoją tajemnice.– Ja kochałem Cię Lili.
Cisza.
Minuta ciszy.
Druga.
Trzecia.
Czwarta.
To milczenie zaczynało już powoli wam obojgu ciążyć.
- A teraz? Kochasz mnie? – spytała drżącym głosem, jakby bała się odpowiedzi.
- Teraz.. Też kocham…
Kolejna cisza, w której nagle było słychać, że ktoś w szybkim tempie zbiega po schodach.
Poderwałeś się szybko z miejsca i wyjrzałeś za okno. Widziałeś Kamila, jak zdrenowany wsiada do samochodu i odjeżdża z podjazdu.
Szczerość czasami może wszystko zepsuć, nawet jeśli jest bardzo potrzebna.

________


Witajcie! Tak zajmuję się moją pracą licencjacką, że powstał nowy rozdział. xd
Zaskoczyłam Was trochę???

Nie wiem kiedy coś kolejnego, czekają mnie ciężkie miesiące teraz na uczelni. :( Postaram się również jakoś ponadrabiać komentowanie, bo staram się czytać. ;) I jakby co jestem u Was. ;)

Mogę powiedzieć, że niedługo przedstawię Wam nowego bloga o Wojtku. Ktoś chętny na szalonego Włodiego?  ;)
Jeśli promotor mnie nie zabije to jeszcze tu wrócę! 

POZDRAWIAM !!!
Paulka