niedziela, 14 maja 2017

Poświęcenie czternaste

10 komentarzy:
Czułeś jej ciepły oddech na swojej skórze. Chciałeś zasmakować jej ust, chciałeś zacząć wszystko od początku, chciałeś zacząć z nią. Chciałeś by Weronika, stała się teraz kimś więcej.Poczułeś nagle jej drobną dłoń na twojej klatce piersiowej.
- Nie. - odepchnęła cię delikatnie od siebie. Patrzyłeś na nią zaskoczony, niczego nie rozumiałeś, wydawało ci się, że tego chciała, że wiele dla niej znaczysz....
- Nie bardzo rozumiem. Chce byś była dla mnie nowym początkiem. - powiedziałeś szczerze i spojrzałeś w jej błękitne oczy. Nie wiesz czy powinieneś tak mówić, ale  z drugiej strony przez brak takich wyznań już straciłeś wiele.  Ona się do ciebie delikatne uśmiechnęła.
- Oboje wiemy, że to nieprawda. - westchnęła wbijając wzrok w podłogę. - Wiesz o czym zawsze marzyłam? O tym, że spotkam kogoś, dla kogo będę całym światem, tak jak on dla mnie. Chciałam żeby ktoś mnie po prostu pokochał. Nie zrozum mnie źle, zawsze miałam nadzieję, że to ty jesteś właśnie tym człowiekiem, ale nie pozwolę na to co robisz teraz, bo ty mnie nie kochasz i nie chcesz być ze mną, chcesz zapomnieć o Lilce. O tym co do niej czujesz.
- To nie tak. - zaprzeczyłeś szybko i chciałeś się wytłumaczyć, jednak Werka ci przerwała.
- Właśnie tak Kamil. Jesteś dla mnie bardzo ważny, w każdej sytuacji możesz na mnie liczyć, zawsze będę przy tobie.  Niestety nie mam w sobie tyle siły by być tą drugą. Nie poradzę sobie z tym, że w nocy będziesz mnie do siebie tulił, a w dzień będziesz tylko czekał, aż Wojtek coś o niej powie. Nie potrafię tak. To nas zmęczy. I mnie i ciebie. Zawsze ci pomogę  i będę cię wspierać, ale twoje serce należy do niej i do póki ona je będzie miała... To nie ma sensu. Takim zapominaniem zniszczysz sam siebie, a i tak nic z tego nie wyjdzie. Wiem coś o tym. - spojrzała na ciebie smutno i  nacisnęła klamkę od drzwi.
- Wiesz coś o tym.... Werka czy ty... Czy  mówisz o mnie? - wbiłeś wzrok w jej postać, ona zatrzymała się, jednak nie odwróciła się w twoją stronę...
- Sam sobie odpowiedz. Do jutra.... - usłyszałeś tylko trzaśniecie drzwi. Zjechałeś po ścianie i usiadłeś na jasnych panelach. Co ty właściwie wyprawiasz Kamilu? Niszczysz sam siebie i chciałeś jeszcze zniszczyć życie Weroniki. Wiedziałeś, że ma rację. Ty wciąż kochasz Lilkę i nie potrafisz przestać. Możesz sobie wmawiać ile chcesz, ale to Lilka jest całym twoim światem i nie zmienisz tego od tak. Weronika miała racje, oboje byście się męczyli, bo ty wciąż kochasz kogoś, kogo kochać nie możesz. Czy nie mogłeś pokochać Weroniki, bylibyście tacy szczęśliwi....
- Cholera jak ja za tobą tęsknie. - westchnąłeś bezradnie i schowałeś twarz w dłonie. Brakowało ci jej jak powietrza, mogłeś wciąż sobie wmawiać, że nic dla ciebie nie znaczy, ale to było kompletną bzdurą.... Tylko co ty mogłeś zrobić Kamilu? Sam nie wiesz, ile tak siedziałeś skulony w korytarzu swojego mieszkania, pogrążony w ciemności. Chciałeś znaleźć jakieś rozwiązanie. Lilka się tobą bawiła, a ty nawet nie potrafiłeś jej znienawidzić, bo to ona jest sensem twojego życia. Dlaczego  ty nie możesz stać się nim dla niej? 


***
Złam mi serce. Złam je tysiąc razy, jeśli zechcesz. 
Możesz z nim zrobić, co chcesz, bo należy do ciebie. [...]
 Będę cię kochał do ostatniego tchnienia. 
Każde uderzenie mojego serca jest twoje.[...].
***


Stanęłaś przy jednym z białych stolików ustawionych w Centrum Nauki Kopernik i przeglądałaś notatki z przeprowadzonych wywiadów i z części oficjalnej konferencji. Podopisywałaś jeszcze kilka szczegółów ledwo zbierając myśli. Dłonie ci strasznie drżały, a twoje myśli dryfowały przy pewnym siatkarzu z Bielska. Widziałaś, że cię zauważył, jednak przez cały czas starał się na ciebie nie patrzeć i ignorować twoją obecność. Zauważyłaś jak potem o czymś rozmawiał z Włodarczykiem i pociągnął go gdzieś za sobą.  Wiesz, że był wściekły na Wojtka  za to, że nie powiedział mu o tym, że tu będziesz.
- Bu! - usłyszałaś za sobą  i aż podskoczyłaś. Odwróciłaś się i zobaczyłaś przed sobą dwóch środkowych. - Szukamy Wojtka, nie wiesz gdzie zniknął? - Wrona oparł się o stolik i wziął twoje notatki uważnie je przeglądając.
- Pokaż co ona tam o nas napisała.- podszedł do niego Kłos zaglądając mu przez ramię.
- Nie wiem gdzie on jest. A to jest moje.- przesunęłaś do siebie swoje rzeczy i spojrzałaś na nich gniewnie - A wy co?  Takie gwiazdy i nie jesteście rozchwytywani?
- Olaliśmy wszystkich, by przyjść do najlepszej pani dziennikarz! Pamiętasz Karolku jak to było? Nie będę pisała o sporcie, to jest nudne. - prychnął nowy nabytek Politechniki parafrazując twoje słowa. To prawda, kiedyś się broniłaś rękami i nogami przed pisaniem o siatkówce, mimo próśb Włodka....
- Pamiętam. Lilianna pani dziennikarz od ważnych spraw! No właśnie, masz okazję przeprowadzić wywiad  z filarem Skry Bełchatów, mistrzem świata....  - zaczął wyliczać, a ty cicho się zaśmiałaś.
- Też jestem mistrzem świata i w dodatku  będę grał w stołecznym klubie. A Lilka pisze do warszawskiej gazety, mam pierwszeństwo! - Karol przewrócił oczami.
- Kłos vs. Wrona na żywo.  - mruknęłaś zbierając swoje notatki - Andrzeju z tobą się umówię na długi wywiad i tak cię wymagluje, że będziesz miał dość dziennikarzy na cały życie. - puściłaś mu oczko,  a on patrzył na ciebie przerażony. - Nie patrz tak, w końcu jesteś gwiazdą Politechniki. 
- Już ja znam te twoje szatańskie myśli... To ja  zostawiam Wronkę do tego wywiadu, jak chcesz poznać moją wypowiedzieć, to się zdzwonimy. - Karol poklepał przyjaciela po ramieniu i zniknął w tłumie jaki zebrał się w sali. Pokręciłaś ze śmiechem głową patrząc na oddalającego się Kłosa.
- Też uciekasz? - spytałaś patrząc na Wronę, a on  odprowadził wzrokiem Karola.
- Nie, tylko możesz mieć mnie  na wyłączność. Wiesz jeden telefon i zawsze możemy porozmawiać inni dziennikarze nie mają takiego komfortu, więc pogadam może z nimi... Do zobaczenia. - pomachał ci i poszedł w ślady Kłosa, pokręciłaś głową, przynajmniej dali ci spokój... Wzięłaś swoje rzeczy  i miałaś zamiar znaleźć Wojtka. Odwróciłaś się i poczułaś jak na kogoś wpadasz. Wszystkie twoje notatki wylądowały na kremowych płytkach, ale to w tamtej chwili wcale cię nie obchodziło.
- Lili. - ten cichy szept. Te czekoladowe oczy wpatrzone w ciebie, ten dotyk dłoni. Przymknęłaś powieki i westchnęłaś. Nie odezwałaś się ani słowem, zaczęłaś zbierać swoje notatki.  Kamil schylił się  i zaczął ci pomagać.  - Proszę. - oddał ci twoją własność. Patrzyłaś na niego przez dłuższą chwilę, nawet  nie zdawałaś sobie sprawy, że tak bardzo za nim tęskniłaś.
- Dawno się nie widzieliśmy. - powiedziałaś i rozejrzałaś się dookoła. W tle zobaczyłaś szeroko uśmiechniętego Wojtka, który tylko ci pomachał wesoło i wrócił do rozmowy z Karolem i Andrzejem.
- Porozmawiamy? - spytał z nadzieją. Tak bardzo ci go brakowało, tak bardzo za nim tęskniłaś.
- Nie udawaj, że chcesz ze mną rozmawiać. - mruknęłaś wymijając go. Może nie powinnaś tak reagować..... Ale nie odzywał się  trzy miesiące! 
- Na prawdę chcesz teraz odejść? - usłyszałaś za sobą - Chcesz tak po prostu mnie zostawić?  - nie potrafiłaś zrobić choćby kroku do przodu, stałaś tam jak sparaliżowana. Poczułaś jak staje tuż za tobą.
- Nie umiem. - powiedziałaś cicho i się odwróciłaś  w jego stronę. On przyciągnął cię do siebie i zatopił twarz w twoich włosach. Czułaś jak powoli przesiąkasz jego cudownym zapachem, czułaś się bezpiecznie i jedyne czego chciałaś, to tego by ten uścisk trwał wiecznie. - Chodź ze mną. - powiedziałaś chwytając jego dłoń.
- Gdzie? - spytał zdezorientowany. Sięgnęłaś do kieszeni płaszcza i wyciągnęłaś z niego klucze ze srebrnym brelokiem w kształcie czterolistnej kończyny. Kamil wziął je od ciebie i spojrzał na napis wygrawerowany na breloku.
- LKW -powiedział - Nadal go masz. - uśmiechnął się spoglądając na ciebie,
- I nadal zdobi klucze mojego mieszkania. - powiedziałaś  wbijając wzrok w klucze - Miejsca gdzie zawsze się spotykaliśmy.
- Nie wynajmuj go. - spojrzałaś na niego zdziwiona. Skąd on o tym wiedział. - Wojtek.
- Mogłam się domyślić, że poleci się poskarżyć. - przewróciłaś oczami. Kamil tylko się uśmiechnął i wziął twoją dłoń. - Nie win go za to, to nasze źródło wspomnień. Nasze niezliczone noce spędzone na graniu w monopol i obgadywaniu naszego życia, tam opijaliśmy wszystkie pozytywne wydarzenia. No i...Wojtkowe sukcesy na rozegraniu w Politechnice. - mruknął ze śmiechem.
- Odezwał się ten co nigdy nie był rozgrywającym.... - prychnęłaś i zaczęłaś zakładać płaszcz.
- Tęskniłem nawet za tym twoim ironicznym głosem. - stwierdził wlepiając w ciebie swoje czekoladowe oczy.
- Czasami myślę, że masz coś z głową Kwasu. - stwierdziłaś biorąc torebkę i ruszyłaś w stronę drzwi. Kamil szybko zarzucił kurtkę na koszulkę z logo swojego klubu i podążał za tobą.
- Nie bardzo rozumiem. - mruknął otwierając  ci drzwi, wyszłaś na mokry chodnik i spojrzałaś  w niebo, które się powoli rozpogadzało.
- To ja nie rozumiem. Dwie godziny temu udawałeś, że nie istnieje i mogę się założyć, że modliłeś się o to bym zniknęła z tej konferencji. A teraz? Rozmawiasz ze mną jakby nic się nie stało i ciągle się śmiejesz. Nie bardzo wiem o co ci chodzi? - patrzyłaś na niego pytająco, on tylko westchnął  i podszedł do samochodu. Oparł się o niego i przyciągnął cię do siebie.
- Byłem na ciebie zły,  a jak zobaczyłem cię konferencji byłem też zły na Wojtka za to, że mi nic nie powiedział. Po tej oficjalnej części odszedłem z nim na bok, by mu powiedzieć co o tym myślę. Tylko... - spojrzał gdzieś w bok. - To on nakrzyczał na mnie.
- Włodarczyk? - nie potrafiłaś nie wybuchnąć śmiechem... Krzyczący Wojciech... Aż szkoda, że nie widziałaś!
-  Co cię tak bawi? Kazał mi się zamknąć i słuchać. Wyjaśnił mi wszystko i stwierdził, że z tym obrażaniem się zachowuje się jak dziecko z podstawówki... I miał rację. - spuścił głowę - Lilka ja nie wiedziałem co ja mam robić.... - nie potrafiłaś dłużej patrzeć na ten smutek, Podniosłaś jego głowę tak by na ciebie patrzył.
- Żałuje, że pozwoliłam na to byś mnie odprowadził. Nigdy nie pozwoliłabym na to byś to usłyszał. Po za tym, to nie prawda. My nie planujemy dziecka. - Kamil tylko westchnął.
- To i tak kiedyś się stanie. - mruknął - Nie uciekniesz od tego... Tworzycie rodzinę.
- Nie chce na razie o tym myśleć. W najbliższym czasie na pewno nie, a co będzie potem, to się zobaczy. - uśmiechnęłaś się szeroko. Byłaś szczęśliwa, prawda była taka, ze nie potrafiłaś normalnie funkcjonować bez niego.... Potrzebowałaś go, wiedziałaś, że być może to droga donikąd i powinnaś trzymać się jak najdalej od Kamila.  Ale jak miałaś to zrobić, gdy  stał tuż przy tobie, gładził dłonią twój policzek i patrzył prosto w twoje oczy? Był dla ciebie niczym powietrze, nie potrafiłaś tak po prostu go zostawić i odejść. Tylko czy ty możesz tak po prostu z nim zostać? Czy nie zniszczyłaś już was za bardzo?


***
To jakieś szaleństwo.
 Idę do łóżka, myśląc o nim, budzę się, myśląc o nim, myślę o nim przez cały dzień. 
Moje poczucie tęsknoty jest tak ogromne, że aż dosłownie, fizycznie bolesne.
***


Siedziałeś z uśmiechem na jednej z kanap w warszawskiej kawiarni i piłeś wraz z blondynką gorącą herbatę. W tle leciała jakaś wolna muzyka, a ty nie potrafiłeś oderwać od niej wzroku.  Cieszyłeś się, że przyjechała, naprawdę chciałeś ją w końcu zobaczyć. Ona siedziała wpatrzona w okno i nic nie mówiła, zastanawiałeś się czemu jest tak poważna. Nawet jej pochmurna mina ci nie przeszkadzała. Zawsze przecież to możesz zmienić.
- I czemu się tak cieszysz?- mruknęła  nawet na ciebie nie patrząc.
- Z powodu Kamila. Niby obrażony aż po grób, a wystarczyło, że spojrzał na Lilkę i już od razu przestał być taki cwany. -  zaśmiałeś się przypominając sobie ową scenę, wiedziałeś, że tak będzie!
- A własnie. Musimy sobie coś wyjaśnić Włodarczyk.- spojrzała na ciebie i położyła dłonie na stoliku - Doceniam to jak martwisz się o Kamila i to, że chcesz mu pomóc. Ale następnym razem nie wykorzystuj mnie do swoich planów! - patrzyłeś na nią zdumiony i nie miałeś pojęcia o czym o ona mówi.
- Nie wiem o co ci chodzi.. - stwierdziłeś zdezorientowany.
- Nie udawaj! - krzyknęła - Myślisz, że nie wiem, dlaczego mnie tu ściągnęłaś? Chciałeś bym przyjechała razem z Kwasem, bo on wtedy nie będzie mógł  wrócić do Bielska zaraz po konferencji i będzie miał czas dla Lilki. - nie mogłeś uwierzyć w to co słyszysz... Przecież wcale tak nie było...
- Werka to nie tak. - powiedziałeś patrząc na nią, jednak ona ci przerwała.
- Skończ! Ja nie jestem zabawką Wojtek.... A ja głupia myślałam, że ty zwyczajnie chcesz spędzić ze mną czas, że się w końcu zmieniłeś... - pokręciła głową, a ty nie wiedziałeś co masz zrobić, żeby ją przekonać. Przecież to jakaś bzdura, chciałeś tylko z nią porozmawiać.... - Nie musisz już sobie marnować na mnie czasu, umiem znaleźć sobie zajęcie...  Dziękuję za herbatę.- wstała z miejsca i wzięła do ręki kurtkę. Nie mogłeś pozwolić jej tak po prostu wyjść, nie teraz kiedy zaczęła się do ciebie przekonywać. Podniosłeś się szybko i chwyciłeś ją za rękę, by nie odchodziła.  Ona próbowała ci wyrwać swoją dłoń, ty jednak byłeś silniejszy.
-  Do cholery, możesz choć raz mnie posłuchać?! - warknąłeś, patrząc na nią - Czy tobie naprawdę nie przyszło do głowy, że w tych wszystkich telefonach, spotkaniach gdy tylko jestem w Bielsku, wcale nie chodzi tylko o Kamila? Naprawdę nie możesz zobaczyć tego, że się bardzo chcę, byś zobaczyła we mnie normalnego gościa, który się stara byś zwróciła na niego swoją uwagę?! Jeśli chcesz wiedzieć, to nawet  przez moment nie pomyślałem o tym, byś miała zatrzymywać Kamila w Warszawie, chciałem byś tu przyjechała, bo nie mogę przestać o tobie myśleć.- powiedziałeś i zaskoczony wypuściłeś jej dłoń.  Spojrzałeś na nią przerażony,  była w niemałym szoku, usiadła powoli na swoje miejsce i podparła się  na łokciach. Ty również wróciłeś na swoje miejsce i utkwiłeś wzrok w drewnianym stoliku.
- Wojtek... - zaczęła, ale chyba nie miała pojęcia co powiedzieć.
- Zobacz przestało padać. - mruknąłeś i zacząłeś obracać nerwowo filiżankę ze stygnącą powoli herbatą....
- Czyli.... Mówisz, że dużo o mnie myślisz. - zaśmiała się cicho. Popatrzyłeś na nią i zmarszczyłeś brwi. Jej humor diametralnie się zmienił.
- Musisz mnie dręczyć? - spytałeś świdrując ją wzrokiem, ona spojrzała na ciebie ze śmiechem.
- Uwielbiam to! - krzyknęła i upiła łyk herbaty. 
- Jesteś niemożliwa. - pokręciłeś głową, ale uwielbiałeś ją za to - Nie możemy o tym zapomnieć?
- Pod jednym warunkiem. - spojrzałeś na nią pytająco - Dotrzymasz obietnicy z Gdańska.
- Dobrze. - westchnąłeś. Wiedziałeś,  że ma prawo znać prawdę.... W końcu też była już w to uwikłana... Jak się tak teraz zastanawiasz, to robił się  tego jakiś głupi czworokąt....

- Zamieniam się w słuch. - oparła się o kanapa i wlepiła w ciebie swoje błękitne oczy, mógłbyś przysiąc, że nigdy nie wiedziałeś piękniejszych oczu.. Wojciechu co ty wygadujesz! I tak już powiedziałeś zbyt wiele... Wziąłeś głęboki oddech.
- Jak wiesz, znamy się z Lilką i Kamilem od dawna. Wszystko się zaczęło jakieś jedenaście lat temu, gdy Lilka się przeprowadziła do Andrychowa. Ja.... - rozejrzałeś się niepewnie po pomieszczeniu, które powoli stawało się puste. - Ja byłem zakochany w Lilce. - powiedziałeś nawet nie patrząc na Weronikę, nie musiałeś, wiedziałeś, że jest zaskoczona. 
- Co?! - wyrwało się jej. Spojrzałeś na nią, a ona chyba szukała potwierdzenia w twoim wyrazie twarzy - Lilianna ma niesamowite szczęście. - stwierdziła po chwili - Zakochują się w niej sami fajni faceci. 
- Czyli uważasz, że jestem fajny? - spytałeś z głupawym uśmiechem. Komplement ze strony Werki był czymś niespotykanym...
- Nie, ty nie. * - mruknęła mierząc cię wzrokiem, co jeszcze bardziej cię rozbawiło. Ty swoje wiedziałeś, wiedziałeś, że panna Weronika cię polubiła! 
- Oczywiście. - prychnąłeś. - Wracając do tematu... Lilka była dla mnie kimś wyjątkowym, była taka inna od wszystkich dziewczyn. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu i wydawało mi się, że to jest coś więcej. Byłem kretynem...
- Naprawdę sądzisz, że tylko byłeś. - zaśmiała się pod nosem, spojrzałeś na nią groźnie. - Dobra, już nie przerywam. - podniosła ręce w obronnym geście. 
- Kluczem do tej beznadziejnej sytuacji  jest pewne wrześniowe popołudnie. Pamiętam to jak dziś. Byliśmy z Kamilem  w parku i  wtedy spotkaliśmy Lilkę. Właśnie w tamtym momencie poznałem ich ze sobą... On tak na nią patrzył.. Tak jakby niczego nie było wokół poza nią. Wiesz co mu wtedy powiedziałem? Żeby nawet o niej nie myślał, bo to moja przyszła żona... Przez kilka następnych lat przypominałem mu to przy każdej okazji. Mówiłem, by nie zapominał o umowie. A on... On sobie odpuścił, myślał, że skoro spędzam z Lilką tyle czasu, to ona też coś do mnie czuje.... Tylko oboje nie potrafimy sobie tego powiedzieć.  To ja powinienem opuścić... Ja.... - mówiłeś patrząc na stolik. Byłeś na siebie wściekły, Kamil zawsze cię wspierał, a  jak ty się zachowałeś? 
- Ale teraz już nic do niej nie czujesz? - spojrzałeś na Weronikę i skinąłeś głową. 


- Kocham Lilkę i zrobiłbym dla niej wszystko, ale nie tak jak powinno się kochać swoją żonę. Kiedyś jak byliśmy z Lilianną na wspólnej imprezie, uświadomiłem sobie, że mimo tego, że wtedy zaraz po mamie, była najważniejsza kobietą w moim życiu, nie widziałem w niej matki moich dzieci, nie potrafiłem pod tym względem tego sobie wyobrazić. Ona była taka siostrowata...- mruknąłeś i zauważyłeś, jak blondynka się uśmiecha słysząc to co mówisz. - Wszytko zniszczyłem.... Zamiast wtedy pogadać o tym z Kamilem, nic nie powiedziałem. Nadal ją trzymał na dystans... Powinienem zobaczyć, że łączy ich coś wyjątkowego. Potem Kamil zaczął się z kimś spotykać i to wszystko jakoś się rozpadło. Lilka się od nas odsunęła... Na studiach poznała Ludwika.... Wszystko przeze mnie. Zniszczyłem moich przyjaciół.... Musze ich pogodzić. Musze to naprawić.- mówiłeś patrząc przed siebie. Poczułeś nagle ciepłą dłoń blondynki na swojej. 
- Wojtek to nie twoja wina. Równie dobrze, oni sami mogli porozmawiać ze sobą.... - westchnęła. Widziałeś, że nie jest jej łatwo tego wszystkiego słuchać. 
- Ale ja byłem ich główną przeszkodą... - powiedziałeś smutno. 
- Głowa do góry! Wojciech Włodarczyk i smutek to dwa przeciwieństwa. - uśmiechnęła się do ciebie - Myślę, że jeśli dwoje ludzi jest sobie przeznaczonych, to w końcu będą razem. Nawet mam taką nadzieję, bo Kamil za bardzo wariuje. - spojrzałeś na nią pytająco. 
- Co masz na myśli?


- Nie wiem czy mogę... - spojrzała na ciebie niepewnie -  I tak muszę to komuś powiedzieć, bo mam za dużo myśli w głowie. - westchnęła. Nawet cię to ucieszyło, chyba coraz bardziej się do niej zbliżałeś... -  Kamil mnie wczoraj prawie pocałował. - słysząc to, mało nie spadłeś z kanapy. Jak to możliwe, co mu do cholery strzeliło do głowy! 
- Prawie? - dopytywałeś. Chciałeś wiedzieć co się wydarzyło. Nigdy byś się tego po nim nie spodziewał, a jeszcze niedawno zapewniałeś Lilkę, że Kamil nie jest do tego zdolny....
- Mówił, że chciałby bym była jego nowym początkiem.... A potem... Nie pozwoliłam mu na to... - patrzyłeś na nią zdumiony, przecież ona jest w nim zakochana... 
- Ale przecież czujesz coś Kamila i go odpychasz? - spuściła wzrok i zaczęła się bawić błękitną serwetką. 
- A co miałam zrobić? Przecież on chce tylko o niej zapomnieć.... Wiesz co by się stało, gdybym mu na to pozwoliła? Cholernie by tego żałował, miałby wyrzuty sumienia, że tak postąpił. Znasz go, to by jeszcze bardziej go zniszczyło. Nie mogłam do tego dopuścić, Kamil zbyt wiele dla mnie znaczy... Lilka ma niesamowite szczęście, co jest ze mną nie tak? - pierwszy raz w życiu widziałeś jak w oczach tej wiecznie wesołej blondynki, lśniły łzy. Natychmiast usiadłeś obok niej i podniosłeś go góry jej opuszczoną głowę, tak by patrzyła w twoje czekoladowe oczy. 
- Jesteś niesamowitą kobietą. Potrafisz dla innych poświęcić siebie samą. W dodatku jest piękna. Nie możesz tak myśleć. Wiem, że zasługujesz na prawdziwe szczęście i je dostaniesz.  Ono zawsze przychodzi. - uśmiechnąłeś się do niej i otarłeś kciukiem spadająca po jej policzku łzę. 
-Ty nie powinieneś się do mnie tak zbliżać... Stanie się z tobą, to co ze mną teraz.  - ona się o ciebie naprawdę martwiła! Byłeś w tym momencie szczęśliwy, wiedziałeś, że teraz nie zrezygnujesz z tego postanowienia, by ją do siebie przekonać. 

- Nie boję się tego. Chce być przy tobie, chce byś mnie lepiej poznała, chce już zawsze cię pocieszać tak jak teraz. Bez znaczenia na jakim etapie będzie nasza znajomość. - nie odpowiedziała. Po prostu się mocno do ciebie przytuliła. A ty byłeś szczęśliwy. Wierzyłeś, że wszystko da się zmienić, że ona może na ciebie inaczej spojrzeć. A dzisiejszy dzień przyniósł ogromny przełom miedzy wami. Nie masz zielonego pojęcia co się teraz z tobą stało. Ale gdy tak tkwiła w twoich ramionach, czułeś, że nie chcesz jej nigdy z nich wypuszczać. Była taka zagubiona, tak jak ty kiedyś.  Chciałeś sprawić, by już nigdy nie płakała, dawać jej uśmiech i być dla nie kimś ważnym. Chyba się powoli zakochiwałeś Wojciechu w tej drobnej istocie tulącej się do ciebie. I tak naprawdę nie byłeś tego jeszcze do końca świadomy. 




***
-Znam tylko jedną rzecz, która może być jednocześnie bardzo prosta i bardzo skomplikowana.
-A co to takiego?
-Miłość.
***



Siedziałeś w warszawskim mieszkaniu swojej przyjaciółki. Oparłeś się o futrynę i patrzyłeś na mały pokoik, oczami wyobraźni, widziałeś pijanego Wojtka, słyszałeś cudowny śmiech Lilki i widziałeś siebie wpatrzonego w jej postać. Milion wspomnień przewijało ci się przez głowę... Lilianna zawsze będzie kimś najważniejszym. Nie potrafisz zrozumieć, jak mogłeś w to zwątpić, jak mogłeś zwątpić w to, że ty coś dla niej znaczysz? Byłeś na siebie zły, w dodatku zniszczyłbyś tylko przez to przyjaźń z Weroniką... Jesteś idiotą Kwasowski! Westchnąłeś i usiadłeś na ulubionym fotelu Lilki.
- Jestem. - powiedziała niosąc dwa kubki z kawą. Postawiła je na małym stoliku, a ty się tylko uśmiechnąłeś szeroko. 
- Dalej masz mój kubek. - stwierdziłeś wskazując na naczynie.
- Jest trochę poobijany... Ale nie potrafiłam go wyrzucić, bo jest twój. - posłała ci ciepły uśmiech - I wiesz lubię w nim pić... Mam wtedy wrażenie, że kawa smakuje tobą. - zarumieniła się delikatnie.
- Cholernie mi ciebie brakowało i cieszę się, że  mogę tu zostać chociaż na kawę. - Lilianna zmarszczyła nagle brwi. 
- Kwasowski siedzisz na moim fotelu! - podparła się pod boki. Roześmiałeś się widząc jej nadąsaną minę.
- Możemy tu usiąść oboje. - powiedziałeś i przyciągnąłeś ją do siebie, tak by usiadła ci na kolanach. Popatrzyła na ciebie zaskoczona. 
- Co ty robisz? - spytała, a ty tylko pogłaskałeś ją po policzku. 
- Cieszę się tobą, nim znowu mi znikniesz. - powiedziałeś całując ją w czoło i wtuliłeś się w jej włosy - Przepraszam cię Lili. - wyszeptałeś.
- Chyba ty mi znikniesz. A ja chciałabym żebyś tu został na zawsze. - objąłeś ją mocniej ramionami. Byliście o krok o przekroczenia granicy, która mogłaby wszystko zniszczyć. Wystarczy jeden zły ruch, a możecie zabrnąć za daleko. Jednak pokusa jej bliskości była od ciebie silniejsza. Postanowiłeś się nie ruszać. Nie chciałeś niczego zepsuć. Nie masz pojęcia ile tak siedzieliście wtuleni w siebie. Nic nie mówiliście, staraliście się nacieszyć swoją obecnością na zapas. Gdy miałeś ją tuż przy sobie cały świat zniknął, a zaparzona kawa już dawno temu stała się zimna. 


________

Cześć! Łapcie Kamila i Lilkę ! 14 rozdział dodany czternastego! xd  Trochę się mi z tym zeszło, przepraszam.. :(


* Dziękuję Kamila, wiesz za co. ;) <3

Zapraszam Was na I część nowej krótkiej historii. krótkiej bo tylko 3 częściowej. To mój debiut w kilkupartach, zobaczymy jak wyjdzie. W roli głównej król Artur , krakowski deszcz i dziewczyna w szmaragdowej sukience! :) kilka-momentow


Wybaczcie, ale padam z nóg. A jutro rano wstaje. :) 

POZDRAWIAM !!!
Paulka