Stojąc na balkonie z
kobietą swoich snów, w mieszkaniu Włodarczyka impreza już dawno temu się
porządnie rozkręciła. Ty jednak wolałeś spędzić trochę czasu z Lilianną,
patrzyłeś na nią i milczałeś była piękna, wręcz idealna, nawet z tym swoim
papierosem w dłoni, podszedłeś bliżej i okryłeś ją swoim płaszczem. Odwróciła się w twoją stronę promiennie uśmiechając i
rozświetlając bardziej świat swoim uśmiechem niż wszystkie sylwestrowe
fajerwerki.
- Wszystkiego najlepszego. -
powiedziałeś przerywając między wami panująca ciszę.
- Wzajemnie! Ten rok musi być udany. Podeszła bliżej mocno
tuląc cię do siebie – Dobrze, że mam szpilki. - zaśmiała się
- Nie moja wina, że jesteś taka mała. - prychnąłeś, na co
ona przewróciła oczami. Uwielbiałeś gdy to robiła, uwielbiałeś ją całą.
- Cieszę się, ze tu jesteś wielkoludzie. Tęskniłam za tobą.
- stwierdziła odwracając się w stronę nie kończących się noworocznych
fajerwerków. Podszedłeś do niej i objąłeś ją w pasie, przytulając się do jej
pleców. Nie wiesz co tobą wtedy kierowało, może wypity alkohol, może ta
idiotyczna miłość. Ale było ci przy niej tak dobrze, czując ciepło jej ciała,
nie potrzebowałeś niczego więcej. Nie przeszkadzał ci panujący mróz, nie było
ci nawet chłodno, natomiast serce wariowało z nadmiaru jej bliskości, a jej
zapach całkowicie cię otumaniał.
- Ja za tobą też. - wyszeptałeś jej do ucha, te słowa były
jak najbardziej szczere, nawet znaczyły o wiele więcej niż ona mogła sobie
wyobrażać. Nagle poczułeś jak przez jej ciało przechodzi dreszcz. - Zimno ci? -
spytałeś z troską, a zarazem ogromną czułością w głosie, jeszcze mocniej przyciągając jej ciało do swojego.
- Nie, z tobą tutaj jest mi idealnie. - powiedziała cicho i
przymknęła powieki delektując się tą chwilą. Chciałbyś, żeby ta chwila trwała
wiecznie. Chciałbyś mieć ją w swoich ramionach już na zawsze i każdego dnia
udowadniać jej, że to uczucie jakim ją darzysz jest silniejsze z każdą sekundą.
W tym momencie zatapiałeś się w swojej miłości, mając świadomość, że być może
niedługo przyjdzie ci przez nią utonąć.
- Czegoś byś chciała? - spytałeś zerkając na nią, ona
otworzyła oczy, a jej kąciki ust powędrowały ku górze.
- Zawsze marzyłam o cudownym ślubie. - no tak, a ty marzyłeś
o tym, że to na przeciwko ciebie stanie w białej sukni i to tobie będzie
ślubowała miłość, ty mógłbyś to zrobić choćby zaraz. To straszne, jak bardzo
odległa od ciebie jest kobieta którą teraz obejmujesz, kobieta którą kochasz.
Mimo, że jest przy tobie dzieli was ogromna przestrzeń i niewidzialna
ściana. A najgorsze jest to, że nie
możesz jej nawet powiedzieć o swych uczuciach, bo tak będzie lepiej. - Owszem,
chce by mój ślub odbył się bez zarzutów i by wszystko się udało. Ale jeszcze
bardziej chce byś był tam ty i Wojtek. Bez was nie byłoby tego wszystkiego, nie
poszłabym na studia, nie pracowała tam gdzie pracuje i nie poznałabym Ludwika.
Wy jesteście najważniejsi i bez was ta ceremonia nie będzie taka jakbym tego
chciała. Obiecaj, że przyjdziesz..
- Obiecuję. - odpowiedziałeś, choć wiedziałeś, że w tym
momencie podpisujesz na siebie wyrok, że tą obietnicą wyznaczyłeś datę śmierci
swojemu sercu, w dzień jej ślubu twoje serce pęknie na pół i nigdy już nie
będzie do posklejania. Nigdy. Bo prawdziwie kochasz tylko raz i tylko dla
jednej osoby bije twoje serca i tylko jednej jest oddane, na zawsze. Przeraża
cię ta wizja, wizja jej ślubu i tego, jak będziesz patrzył, że oddaje swoje
serce innemu. Na wieki…. Ale dla niej zrobisz wszystko, nie ważne jak bardzo
będziesz cierpiał i do czego to cierpienie cię doprowadzi. Ona ma być
szczęśliwa. Tylko tego pragniesz najbardziej, przeklinając w duchu swoją
miłość.
***
Po szybkim odświeżeniu się weszłaś do salonu we
Włodarczykowym mieszkaniu, Wczorajsza noc była naprawdę udana, zresztą
sylwester z dwójką twoich przyjaciół zawsze jest udany. Choć wczorajszy wieczór
spędziłaś z Kamilem, przyjmujący nie odstępował cię na rok, a ty jego. Miałaś
wrażenie, że byliście obserwowani przez Włodarczyka, tylko nie wiedziałaś
czemu? Przecież w waszym zachowaniu nie było nic nadzwyczajnego,
zachowywaliście się jak zwykle. Uwielbiałaś
towarzystwo Kamila i ostatniej nocy uświadomiłaś sobie jak bardzo za nim tęskniłaś. Czułaś się naprawdę
wyjątkowo gdy cię obejmował i nie chciałaś aby wczorajszy wieczór się skończył,
mogliście siedzieć i rozmawiać przez całą wieczność. Pokręciłaś głową i
spojrzałaś na swój pierścionek. Dosyć myśli o Kwasowskim, rozejrzałaś się po
pomieszczeniu i dostrzegłaś jedynie Wronę i Kłosa, którzy zawzięcie klikali coś
w swych telefonach. Usiadłaś na kanapie
obok środkowych Skry i uwiesiłaś się Wronie na ramieniu.
- Andrzejku... - szepnęłaś, a chłopak z uśmiechem skierował
na ciebie swoją twarz.
- Co tam Ruda? - zaśmiał się chowając swój telefon.
- Wracacie do Warszawy czy do Bełka? - spytałaś, mając
nadzieję że uda ci się zabrać z nimi do stolicy. Wrona natomiast zaczął się nad
tym zastanawiać.
- Chyba do Bełchatowa, jutro rano mamy trening. Chciałaś się
z nami jechać? - spytał, a ty cicho westchnęłaś.
- Ja cię odwiozę. - usłyszałaś i spojrzałaś w stronę wejścia
do salonu, a w drzwiach stał Kwasowski.
- Ale to w odwrotnym
kierunku niż Bielsko. - stwierdziłaś przyglądając się uważnie przyjmującemu
BBTS-u, on uśmiechnął się do ciebie i usiadł w fotelu.
- Mam jutro wolne, więc nie ma problemu, a w Wawie dawną nie
byłem. - przewróciłaś oczami - Ale nie
za darmo. Tutaj proszę. - wskazał na swój policzek, a ty wstałaś z miejsca i
cmoknęłaś go w policzek. Widziałaś jak ogromną radość mu tym sprawiasz, co
również ciebie ucieszyło. Kilka następnych godzin minęło wam na wygłupach pana
domu i jego przyjaciół. Nawet się nie spostrzegłaś kiedy musiałaś się zbierać.
Podroż z Kwasowskim minęła wam w przyjemnej atmosferze, przez większość drogi
nie mogłaś przestać się śmiać, gdy co jakiś czas zerkał na ciebie odrywając
wzrok od drogi, mogłaś utonąć w jego ciemnych oczach, w których błyszczały ciepłe iskierki. Zawsze je
lubiłaś, chyba one ci się najbardziej podobały w Kwasowskim, co ciekawe
widziałaś je tylko i wyłącznie gdy patrzył na ciebie. Lubiłaś też jego
nieśmiałość, był wobec ciebie zawsze bardzo delikatny, jakbyś była jakimś
skarbem.
- Jesteśmy już na miejscu. - stwierdziłaś wysiadając z
samochodu. Z nieba prószył biały puch, a na dworze panowała już ciemność - Wejdziesz
na górę?
- Nie dzięki. Będę wracał. - uśmiechnął się do ciebie i
wyciągnął twoją walizkę z bagażnika.
- No przestań, poznasz Ludwika, najważniejszego mężczyznę w
moim życiu. - wzięłaś go za rękę i pociągnęłaś w stronę jednego z bloków
- Zawsze stawiasz na swoim. - westchnął ciężko i ruszył
razem z tobą po schodach, gdy znaleźliście się na drugim piętrze, otworzyłaś
szybko drzwi od twojego mieszkania, zapraszając Kamila do środka, z kuchni
wyłonił się blondyn, który widząc cię natychmiast przygarnął do siebie i wpił
zachłannie w twoje usta.
- Wreszcie jesteś kochanie. - powiedział odrywając się od
ciebie.
- Jestem, proszę poznaj Kamila, podwiózł mnie do domu. -
uśmiechnęłaś gdy podali sobie ręce, chciałaś by najważniejsi mężczyźni w twoim
życiu się zaprzyjaźnili.
- Miło mi w końcu poznać, tego ważnego dla mojej Lili
Kamila. Dzięki, że ją odwiozłeś, - stwierdził twój narzeczony obejmując cię
ramieniem, miałaś wrażenie, że Kwasowski nie jest zadowolony z tego spotkania,
co trochę cię niepokoiło.
- Cała przyjemność po mojej stronie. Nie mogłem pozwolić na
to by tułała się autobusami. - puścił ci oczko - Chyba będę już leciał. Lili jest w dobrych rękach.
- Nie wygłupiaj się. Jest już po 20, zostań u nas na
kolacji, jutro wrócisz. - twój mężczyzna szczerze się uśmiechnął. Za to chyba
kochałaś go najbardziej, za jego gościnność i szczerość. Wiedział doskonale kim
jest dla ciebie Kamil i starał się jak tylko mógł by Kwasowski go polubił.
- Ludwik ma rację. Zostajesz u nas i nie ma dyskusji. Nie
będziesz po nocach jeździł! - zakomunikowałaś i wciągnęłaś przyjmującego do
środka, każąc mu się rozgościć, po chwili poszłaś do swojego narzeczonego z zamiarem pomocy przy kolacji. Przytuliłaś
się do jego pleców. Mimo doskonałej zabawy w mieszkaniu Włodarczyka, naprawdę
się stęskniłaś za swoim prawnikiem. Odwrócił się do ciebie zakładając opadający
kosmyk włosów za ucho.
- Nawet nie wiesz jak tęskniłem. - mówi po czym przywiera do
twoich ust. Zarzucasz mu ręce, na szyję i oddajesz pocałunek, chcąc pokazać jak
bardzo ci go brakowało. Ludwik, był twoim spełnieniem marzeń, kimś dla kogo
mogłabyś poświęcić wszystko.
- Pomóc ci w czymś ? - pytasz odrywając się od chłopaka.
- Dam sobie radę idź do Kamila, by nie siedział sam. -
uśmiechnął się cmokając cię przy tym w usta
- Chciałabym byście się polubili. - westchnęłaś opierając
się o blat kuchenny.
- Polubimy, nie martw się. Wydaję się być sympatyczny, musi
taki być inaczej nie byłby dla ciebie
ważny. Może trochę mi nie ufa, ale to normalne, w końcu obcy mężczyzna wkroczył
do waszej trójki i zagarnął część ciebie. - zaśmiał się krojąc warzywa.
- Kocham cię. - powiedziałaś i pocałowałaś go w ramię, po
czym wyszłaś z kuchni by potowarzyszyć Kamilowi. Miałaś nadzieję, że ten
wieczór będzie udany, że Kamil polubi Ludwika, tak samo jak on jego, że mu
zaufa i uwierzy, że blondyn cię nigdy nie skrzywdzi i że dostrzeże wasze
szczęście, oraz miłość jaką darzysz swojego narzeczonego. Czasami nie wierzysz
w to wszystko, w to, że mężczyzna taki jak Ludwik, niemal idealny pod każdym względem,
pokochał akurat ciebie. Zwykłą prostą, zwariowaną Lilkę, mającą milion pomysłów
na sekundę. Teraz wiesz, że taka miłość
jest prawdziwym darem i musisz zrobić wszystko by jej nie zniszczyć. Bo ta
właściwa zdarza się podobno tylko raz, a tobie się przytrafiła w postaci
Ludwika.
________
Cześć ! Tak wiem, rozdział miał być potem i w ogóle. Ale pewna osoba, a mianowicie Asia prosi mnie o niego już od kilku dni. Obiecałam, że jak zda sesje to dostanie, (motywacja musi być) nie liczyłam tylko, że to opublikuję. Ale mamy dzisiaj święto miłości, więc łapcie!
Asiu rozdział z dedykacją dla Ciebie!
Właśnie z okazji walentynek życzę Wam duuużo miłości ! :D
Mało Wojtka, ale to chyba tak chwilowo. xd
A więcej Włodiego u mnie możecie znaleźć tutaj:zagubieni-w-ciszy ! Zapraszam, pojawił się się tam nowy rozdział !
POZDRAWIAM !!!
Asiu rozdział z dedykacją dla Ciebie!
Właśnie z okazji walentynek życzę Wam duuużo miłości ! :D
Mało Wojtka, ale to chyba tak chwilowo. xd
A więcej Włodiego u mnie możecie znaleźć tutaj:zagubieni-w-ciszy ! Zapraszam, pojawił się się tam nowy rozdział !
POZDRAWIAM !!!
Paulka